Starszy pan przy komputerze

Starszy pan przy komputerze

źródło: ShutterStock

Co roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysyła za granicę ponad 42 tys. emerytur. Raz w roku emeryci muszą z kolei dosłać zakładowi urzędowe potwierdzenie z miejsca zamieszkania zwane nieco dramatycznie „poświadczeniem życia”. Upewnia ono ZUS, że emeryt żyje. Jeśli pisma nie ma, wypłata jest wstrzymywana. Ma to zapobiec wypłacaniu świadczeń na konta zmarłych. Teraz ZUS takie poświadczenia będzie zdobywał w zagranicznych instytucjach ubezpieczeniowych. Emeryci unikną uciążliwej procedury, która polegała na konieczności potwierdzenia prawdziwości ich podpisu na poświadczeniu życia w lokalnym urzędzie.

ZUS wysłał do emerytów prośbę o podanie ich numeru identyfikacyjnego w kraju, gdzie mieszkają. Potem skontaktuje się z tamtejszymi instytucjami ubezpieczeniowymi i teraz już za ich pośrednictwem będzie drogą elektroniczną otrzymywał dane o swoim kliencie. Takie rozwiązania są możliwe dzięki wymianie informacji na podstawie decyzji H5 Komisji Europejskiej, dotyczącej współpracy w zwalczaniu nadużyć i błędów i koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego oraz umowom dwustronnym.

>>> Czytaj też: Grupy zgonowe ścigają spadkobierców

Dzięki kontaktom ze swoimi odpowiednikami w innych krajach ZUS szybko dowie się o śmierci klienta i wstrzyma wypłatę emerytury. Dziś czyni to często z kilkumiesięcznym opóźnieniem, potem trudno te pieniądze odzyskać. System będzie działać w dwie strony, bo także ZUS będzie udzielał instytucjom zagranicznym informacji o ich klientach mieszkających w Polsce. A metody weryfikacji klientów zagranicznych instytucji ubezpieczeniowych są często dużo bardziej uciążliwe niż te zusowskie: np. weryfikacja jest comiesięczna lub potwierdzana notarialnie.

Nowe rozwiązanie jest wdrażane w Niemczech – z 15 tys. osób tam mieszkających i otrzymujących emerytury ZUS od grudnia dostaje informacje drogą elektroniczną o 6 tys. osób. To pozwoliło wstrzymać wypłaty ok. 240 tys. zł. Wymiana informacji jest uruchamiana z Australią i Chorwacją, a trwają prace nad pilotażami ze Szwecją, Hiszpanią, Holandią i Wielką Brytanią.

Dotąd ani liczba zagranicznych emerytów, ani suma nienależnie wypłaconych świadczeń nie były duże (nieco ponad 300 tys. zł.). Ale problem się powiększy. Jak szacuje ZUS, do końca dekady liczba polskich emerytów w Niemczech – jest ich dziś 15 tys. – potroi się. Z podobnym zjawiskiem będziemy mieli do czynienia w innych krajach, do których Polacy wyjeżdżają za chlebem. Po 2020 r. proces ma się jeszcze nasilić. Powody są dwa – część emigrantów zarobkowych osiągnie wiek emerytalny i poprosi ZUS o świadczenia. A ci w sile wieku zaproszą do siebie swoich starszych rodziców, bo po co ci mają siedzieć w kraju sami.