Dużo mleka dobrej jakości to bardziej atrakcyjna oferta dla producenta i przetwórcy - przekonuje dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Andrzej Kowalski. Większa skala produkcji pozwala bowiem zmniejszać cenę skupu, co i tak jest korzystne dla sprzedającego i kupującego. Kowalski zaznacza, że polski sektor nabiału ma spore rezerwy sięgające 30-40 procent. Musiały być one hamowane przez kwoty mleczne. teraz, gdy limitów nie ma, możemy stać się jeszcze silniejszym graczem na rynku światowym - przewiduje.

Mniejszym optymistą jest Stanisław Kautz z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Ma on wątpliwości, czy polska branża jest już gotowa na zniesienie limitów. Nasz rynek jest bardzo rozproszony - w stosunku do krajów zachodnich mamy o wiele więcej podmiotów produkujących mleko. Te, rywalizując o klienta zagranicznego, walczą przeciwko sobie zamiast się konsolidować. Dodatkowo, zniesienie kwot wiązać się może z wahaniami cen skupu.

Kwoty mleczne obowiązywały w Unii od 1984 roku. Zapewniały stabilne ceny skupu w zamian za ograniczenie jego produkcji. W ubiegłym roku wartość eksportu polskich produktów mleczarskich wyniosła około miliarda ośmiuset milionów euro.

>>> Czytaj także: Polska kontroluje już 10 proc. tego rynku. Drukarka 3D już wkrótce w każdym domu?