Kradzieży kartami szybko przybywa

Kradzieży kartami szybko przybywa

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Od lipca do grudnia ubiegłego roku dokonano w Polsce 40 461 oszustw za pomocą kart płatniczych. To wzrost w stosunku do pierwszego półrocza o ok. 11 proc. i najgorszy wynik w historii tych badań w Polsce – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, zawartych w raporcie na temat funkcjonowania polskiego systemu płatniczego w drugiej połowie 2014 r.

Najwięcej, niemal 42 proc., operacji oszukańczych dokonano w kategorii, do której banki zaliczają transakcje internetowe. W stosunku do pierwszej połowy 2014 r. oznacza to wzrost o ponad 6 pkt proc. Drugą kategorią pod względem liczby fraudów były transakcje dokonane kartami skradzionymi, a ich udział wyniósł 29,6 proc. Sfałszowane karty odpowiadają za ponad 18 proc. przestępstw. Reszta to kradzieże za pomocą kart niedoręczonych, zgubionych oraz uzyskanych na podstawie sfałszowanych danych. Raport NBP donosi, że wartość oszustw kartami w drugiej połowie 2014 r. wyniosła 14,6 mln zł, co oznacza wzrost w stosunku do pierwszej połowy roku o niecałe 5 proc.

Mimo dużej dynamiki zarówno liczba, jak i wartość fraudów utrzymuje się na niskim poziomie. Bank centralny wyliczył, że pod względem wartości stanowią one 0,006 proc. całego obrotu dokonanego kartami płatniczymi, co sytuuje nasz rynek w gronie najbezpieczniejszych w Europie.

Eksperci uspokajają, że na razie wzrost skali fraudów kartowych w Polsce nie powinien niepokoić. – Wzrost liczby i wartości transakcji oszukańczych dokonanych kartami jest głównie związany ze wzrostem rynku, a zatem liczby i wartości wszystkich transakcji dokonywanych kartami, których liczba znacząco wzrosła w drugim półroczu 2014 r. – uważa Artur Wach, dyrektor departamentu bezpieczeństwa systemów informatycznych i zarządzania dostawcami w Citi Handlowym.

Bankowcy podkreślają jednak, że choć zjawisko fraudów kartowych w Polsce nie jest niepokojące, to jego nasilenie w niektórych segmentach rynku jest zauważalne. – Widzimy wzrost skimmingu kart. Proceder polega na skopiowaniu danych karty z paska magnetycznego, np. za pomocą specjalnej nakładki na bankomacie. Przestępcy za pomocą zamontowanej przez siebie kamery są w stanie podejrzeć PIN wstukiwany przez ofiarę podczas podejmowania gotówki. Tak pozyskane dane są eksportowane drogą elektroniczną poza Polskę do krajów, w których infrastruktura płatnicza jest gorzej rozwinięta niż u nas i umożliwia transakcje kartami z samym paskiem magnetycznym – tłumaczy Wojciech Małaszewicz, kierujący wydziałem kart w Banku Millennium. Dane wystarczają do tego, aby sklonować kartę i używać jej w terminalach i bankomatach, które nie akceptują kart z mikroprocesorem. Jest ich mnóstwo w krajach Azji, Ameryki Południowej oraz w USA.

Innym zjawiskiem, którego nasilenie dostrzegają bankowcy, jest wzrost transakcji oszukańczych w internecie, głównie w sklepach, które są zlokalizowane poza granicami Polski. Cyberprzestępcy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody ataków i uzyskiwania dostępu do pieniędzy klientów. – Wymaga to od klientów większej czujności i uwagi przy korzystaniu z kart płatniczych i bankowości internetowej – podkreśla Artur Wach. To wyzwanie także dla banków.

– Jednym z mechanizmów, który może zmniejszać ryzyko fraudów internetowych, jest usługa 3D Secure, która wymaga potwierdzenia płatności internetowej dodatkowym kodem SMS – wyjaśnia przedstawiciel Citi Handlowego.

Korzystających z kart chroni prawo

Zgodnie z ustawą o usługach płatniczych klient nie ponosi odpowiedzialności za transakcje wykonane po zastrzeżeniu karty. W przypadku gdyby doszło do nich, nim udało się kartę zastrzec, odpowiedzialność jest ograniczona do równowartości 150 euro. Aby wyeliminować ryzyko strat, można kartę ubezpieczyć. W niektórych bankach polisa taka jest bezpłatna, w innych kosztuje niewiele – kilka złotych miesięcznie. Jednak oprócz przywilejów ustawa nakłada na użytkowników kart obowiązki. Wśród nich jest nakaz starannego chronienia karty i numeru PIN do niej. Klient nie może np. udostępniać swojej karty innym osobom. Mowa tu nie tylko o przyjacielu czy współmałżonku wybierającym się na zakupy, lecz także o sprzedawcy w sklepie. Terminal powinien być tak ustawiony, by użytkownik karty mógł ją samodzielnie zbliżyć lub włożyć do urządzenia bez oddawania karty w ręce sprzedawcy.

Prawnicy uważają jednak, że nie łamią ustawy te osoby, które korzystają z pomocy sprzedawcy, gdy sami nie potrafią sobie poradzić z przeprowadzeniem transakcji.

Użytkownicy kart zbliżeniowych są dodatkowo chronieni przez rekomendacje NBP. Zgodnie z nimi odpowiedzialność klienta za oszukańcze transakcje bezstykowe kartą zbliżeniową ograniczona jest do równowartości 50 euro. Osoba, która zgubi kartę bezstykową, nie może z tego tytułu ponieść większych strat niż ok. 200 zł. Rekomendacje NBP dają też klientom możliwość rezygnacji z karty bezstykowej.