Metropolie mogą być przyjazne dla ludzi. Zobacz, jak urządzić idealne miasto

5 kwietnia 2015, 07:01 | Aktualizacja: 07.04.2015, 21:40
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Zakazać parkowania w centrum? Poszerzyć chodniki? Zlikwidować przejścia podziemne? Wiadomo dokładnie, jak projektować miasta, by mieszkańcy i turyści chcieli w nich spędzać jak najwięcej czasu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (18)

  • [ja!](2015-04-07 05:38) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo dobrze, że temat został poruszony, choć uważam, iż podejście Autorki jest zbyt idealistyczne. :)

    Walka z ruchem samochodowym w wielu miejscach (poza turystycznymi) wcale nie przyniosła jakiejś dostrzegalnej poprawy, poza faktem, że obszar stał się pustynią.

    To są często typowe inteligenckie wymysły — piękne na makietach koncepcje „miast-ogrodów”, „miast bez centrum”, a w praktyce nieludzkie — ludzie nie chcą tam mieszkać, tereny szybko ogarnia wandalizm, terror grafitti, panuje depresja, narkotyki, ludzie snują się kołowaci…

    Z tekstem dobrze kojarzy mi się Wrocław, który ma akurat wyraźnie rozdzielne dwie strefy w centrum: „Sacrum” — zgodnie z zaleceniami autorki i „Profanum” (Rynek) — wbrew jej zaleceniom. No i co? To „Profanum” tętni życiem, podczas gdy zorganizowane wg rad autorki „Sacrum” to pozbawiona życia pustynia! Czyli ludzie mają głęboko gdzieś inteligenckie wymysły!




    „Jak to tylko możliwe, unikaj długich, prostych tras pieszych!” — znakomite jedynie dla niewiedzących co ze swoim czasem zrobić. Najbardziej nieludzkie (i najbardziej ignorowane) są eso-floresowate blokowiska, czyli najbliższa, najczęściej używana przestrzeń — wszyscy chodzą przez trawniki po prostych!




    Dobrych przykładów jak nie należy działać (rzadziej — jak należy) dostarcza ciekawy program na TVP Kultura — „Księga przestrzeni”. Niedawno pokazano „rewitalizację” placu we Wrocławiu: nie ma samochodów, autor się chwali, że „geometryczny”. I faktycznie — choć lepsze słowo to: totalitarny. Projekt antyludzki, widok który mówi: — Jesteś tu intruzem, nie chcemy cię tu. I faktycznie! Projekt może i nazywał się rewitalizacją placu, kosztował miliony, a po całym pustym placu bez celu snuje się raptem kilka osób. W sercu prawie milionowego miasta! Porażka maksymalna! (którą ma uratować kolejna dzisiejsza plaga — bez sensu animowane fontanny).

    Podobnie porażką zakończył się remont Dworca PKP we Wrocławiu — duch starego dworca zabity, została niespójna (w dodatku zmiany w trakcie prac na gorsze), lekko kiczowata imitacja. I jeszcze autorzy się chwalą, że przez Euro2012 robota została wykonana o połowę krócej, niż w normalnych krajach. A fuszerka (i koszty) na dziesięciolecia!




    „Wzorem nich będzie miasto średniowieczne, gdzie to ruch pieszy dyktował strukturę miejsca, w którym kupcy i rzemieślnicy, bogaci i biedni, młodzi i starzy musieli mieszkać i pracować obok siebie, a wszelkie aktywności koncentrowały się wokół głównego traktu.”

    To jest totalitaryzm! Wie pani co? Dzisiejszy człowiek ma w d… niewygody średniowiecznego miasta (może dla dodania autentyzmu jeszcze ścieki powinny płynąć ulicą?) To jest świetne dla utrzymania klimatu małych enklaw żyjących z turystyki, ale reszta ludności kraju to nie pielgrzymi, ani nie teleportują się do pracy, szkoły i do marketu na zakupy.

    I tak — w ramach resztek wolności markety wybrali ludzie swoimi nogami, swoimi samochodami i swoimi portfelami. Zupełnie olewając inteligenckie i totalitarne wymysły „urbanistów”.




    „Upewnij się, że zawsze jest za mało miejsca, […] co sprawi, że doświadczenie stanie się bardziej intensywne dla wszystkich”

    O ile zgadzam się z tym, to już rada: „uliczki w małych miastach niech nie będą szersze niż metr” gwarantuje, że niezwykle intensywnych, wręcz niezapomnianych wrażeń będą dostarczać „spotkania w ciemnej uliczce”. To o to chodzi?




    „aby ani kierunek, ani rytm marszu nie były zakłócane”.

    Autorka właśnie sama sobie zaprzeczyła kilka akapitów wcześniej — trzeba się na coś zdecydować. Prawdziwe jest tylko drugie twierdzenie.




    Wiele porad jest już nieaktualnych w cyfrowym świecie. To są rady na zbudowanie miasta przeszłości.

    Odpowiedz
  • Marek(2015-04-08 09:37) Zgłoś naruszenie 00

    Na zdjęciu to nie jest Duomo we Florencji tylko kościół św. Wawrzyńca (San Lorenzo) z widoczną kopułą Kaplic Medycejskich (Capelle Medicee) w tymże mieście. Do poprawy!

    Odpowiedz
  • Kriss(2015-05-12 20:36) Zgłoś naruszenie 00

    Jeden z komentujących napisał:
    „Centra miast do których nie można dojechać autem (po za miastami turystycznymi) wymierają! Jak przywieść zakupy, jak spocony pracować, jak mokry siedzieć w pracy, jak dojadą klienci do biur (nie wszyscy dadzą się zmusić do miłości do rowerów - niektórzy "odejdą" do konkurencji)! Bez biur i mieszkańców znikną sklepy a turyści nie przyjeżdżają cały rok”

    Abstrahując, że dlaczego w takim razie centra Polski miast – mimo że samochodowego, bez żadnych ograniczeń dla aut i z „autostradami” przez centrum miasta – wymierają? Natomiast ulice, na których ogranicza się ruch samochody, w zamian za nowoczesną, estetyczną i atrakcyjną przestrzeń publiczną, zaczynają być popularne, tłumnie odwiedzanie, a w miejsce banków, czy aptek – zaczyna się otwierać gastronomia – dzięki czemu ulica zaczyna żyć?

    To chciałbym żebyś mi napisał, w których miastach – nie turystycznych – centra rzekomo wymarły?. Choćby jeden przykład? Bo ja mogę podać Ci kilkadziesiąt miast (nie turystycznych, chociaż to absurdalne pojęcie, bo zawsze można i tworzy się miejsca, która mogą stać się turystyczne), z Holandii, Danii, czy Niemiec – gdzie samochód jest najmniej atrakcyjną formą transportu.

    I tu powinieneś sobie zadać zasadnicze pytanie – w jakim mieście chciałbyś żyć? Z samochodami, HAŁASEM, spalinami, korkami, niebezpieczeństwem (puściłbyś swoje kilkuletnie dziecko samemu np. ul. Marszałkowską?) nielegalnym parkowaniem, zniszczoną przestrzenią publiczną, 2,3,4 pasmowymi drogami w centrum miasta, służące jako przelotówki, czy też w mieście w którym najważniejszy jest pieszy, rowerzysta i komunikacja zbiorowa, a przestrzeń publiczna będzie zachęcała byś wyszedł na spacer, bez omijania samochodów zaparkowanych na chodniku – polecam więcej podróży po miastach i miasteczkach Europu zachodniej, północnej i południowej, która zgodnie z zrównoważonym transportem oraz współczesną urbanistyką – od 50 lat – wyrzuca auta z centrum miast i dalej walczy z samochodami.

    Pisze również: „Jak przywieść zakupy, jak spocony pracować, jak mokry siedzieć w pracy, jak dojadą klienci do biur”
    Ajć, takie komentarze bolą i rażą po oczach :/ Zapraszam do np rowerowej Holandii, gdzie w miastach holenderskich ruch rowerowy wynosi od 40 do nawet 80% w centrum, tylko co 4-5 mieszkaniec ma auto i jakoś ludzie robią zakupy na rowerze, ba nawet te duże (słyszeliśmy o rowerze cargo, którym dysponuje np. co 6 mieszkaniec Amsterdamu, czy Groningen), ludzie nie przyjeżdżają spoceni do swoich biur, przynajmniej ja nic nie czuję od swoich współpracowników, natomiast klienci do biur mogą przyjechać w każdy inny możliwy sposób, niż za pomocą auta – ale rozumiem, że to ujma dla pracownika korporacji? I tu też kłania się nowobogacka mentalność Polaków, że zamożni i bogaci jeżdżą tylko samochodami. A rowerem, komunikacją miejską i kolejową oraz nie posaidający auta – są biedniejsi.

    Odpowiedz
  • windi(2015-05-02 18:27) Zgłoś naruszenie 00

    A ja się zastanawiam jak przy takiej idealnej wersji miasta rozwiązane zostały by kwestie służb technicznych, Zaopatrzenia, pojazdów przy budowach i remontach i tym podobnych.

    Odpowiedz
  • [ja!](2015-04-09 10:03) Zgłoś naruszenie 00

    Kontynuując totalitarny u samych podstaw zamysł „przymuszenia do pokochania braku samochodu” (uwaga! to nie jest głos jednostronny! [że niby tylko za samochodami] — to jest głos za rozsądkiem, że skoro samochody są taką potęgą, to muszą znaleźć dla siebie jakieś miejsce, np. choćby w postaci rzadko przecinających centrum arterii i licznych parkingów dających dojść pieszo najdalej kilkaset metrów).

    Tak — idealiści zmuszający społeczeństwo do realizacji swoich inteligenckich wymysłów nie byliby szczęśliwsi, gdyby udało im się zagonić emerytów na rowery (jeden z ich motywów uwielbienia dla komunistycznych Chin — skrywani totalitaryści).

    Niech babcia-rencistka zapycha na rowerze do lekarza — zimą, w deszczu, po oblodzonej jezdni! Wtedy pozbędzie się „fałszywej świadomości”, jak ją gnębiła ta nowoczesność.




    I uzupełnienie:
    Dobrych przykładów jak nie należy działać (rzadziej — jak należy) dostarcza bardzo ciekawy program na TVP Kultura — „Księga przestrzeni”. Niedawno pokazano „rewitalizację” placu we Wrocławiu: nie ma samochodów, autor się chwali, że „geometryczny”. I faktycznie — choć lepsze słowo to: totalitarny (a że całkowicie „mineralny” i odkryty, to przy słońcu zamieniający się w rozgrzaną patelnię). Projekt antyludzki — pustą przestrzeń wypełniają antyludzkie, prokrustowe łoża 100% totalitarnie łamiące ludzi. Widok który mówi: — Jesteś tu intruzem, nie chcemy cię tu. I faktycznie! Projekt może i nazywał się rewitalizacją placu, kosztował miliony, a kamera pokazuje, że przy pięknej pogodzie po całym wielkim placu błąka się bez celu raptem kilka osób. W sercu prawie milionowego miasta! Porażka maksymalna! (którą ma uratować kolejna dzisiejsza plaga — bez sensu animowane fontanny).

    tags: Wrocław, plac , prokrustowe łoża

    Odpowiedz
  • uiyi(2015-04-08 21:43) Zgłoś naruszenie 00

    "Jeśli wciąż się wahasz, to pamiętaj o jednym: Ludzie nie zmieniają swoich zachowań tylko dlatego, że ktoś im to nakazał, mawia Jan Gehl. Oni zrobią to wtedy, kiedy zmusi ich do tego środowisko..." - dobre spostrzeżenie, wykorzystywane w sposób obłędny przez wszelkiego typu totalistów: faszystów, komunistów, zielonych, alkaidy, itp.
    Jeżeli ludzie nie chcą rowerów to ich zmusimy żeby je pokochali!
    Centra miast do których nie można dojechać autem (po za miastami turystycznymi) wymierają! Jak przywieść zakupy, jak spocony pracować, jak mokry siedzieć w pracy, jak dojadą klienci do biur (nie wszyscy dadzą się zmusić do miłości do rowerów - niektórzy "odejdą" do konkurencji)! Bez biur i mieszkańców znikną sklepy a turyści nie przyjeżdżają cały rok (pomijając drobne wyjątki np. z połud. Europy) Zachwycać się Kopenhagą może chyba tylko ktoś kto tam nie był!

    Odpowiedz
  • opiuopij(2015-04-06 23:28) Zgłoś naruszenie 00

    dlaczego nei ma życia? bo dziś życie to nei życie tylko wydawanie. jak chcesz cokolwiek zrobić włącznie z siku to musisz zapłacić. nie masz pracy? to nie żyjesz zdychasz pod płotem. jak ma zycie w szczęściu się toczyć?

    Odpowiedz
  • Lorenzo(2015-04-08 11:00) Zgłoś naruszenie 00

    Do Adriana.
    Moze troche za duzo dilujesz?

    Skutkiem rzadow samochodu w miescie jest najwieksze zanieczyszczenie powietrza w Europie (obok marnego wegla w paleniskach domowych - ale to nie dotyczy wszystkich miast). Kurz uliczny, tlenki azotu ze spalania benzyny to sa ciezkie alergeny, skracajace ludziom zycie o kilka lat. I duzo kosztujace panstwo, bo astma i in. choroby ukladu oddechowego to kosztowne leczenie. Ale panstwo jest uzaleznione od akcyzy i VATu na paliwa, wiec nie wprowadzi chocby ograniczen typu congestion charge (bardzo wiele miast europejskich je dawno wprowadzilo) czy inne limity dla ruchu samochodowego (tempo 30, dni parzyste i nieparzyste itp.).

    Miasta poprzecinane trasami szybkiego ruchu nie nadaja sie do zycia. Halas, zanieczyszczenie, zagrozenie bezpieczenstwa dzieci wyganiaja ludzi na przedmiescia. Stamtad musza dojezdzac - i tak sie robi bledne kolo. To juz wszystko dawno temu przerobiono na Zachodzie, stad koncepcje Gehla i innych architektow i urbanistow. My koniecznie musimy wynalezc kolo od nowa, jakzeby inaczej. Polacy malo podrozuja, a jak juz - to z pewnoscia nie przeprowadzaja wtedy studiow urbanistycznych. A wlasnie powinni sie przygladac organizacji miast uznawanych za dobre miejsca do zycia (jak Kopenhaga, miasta holenderskie, a chocby bliski Berlin). No i prawie nic nie czytaja, jak wykazuja badania. To skad maja czerpac wiedze? Z telewizji?

    Odpowiedz
  • Lorenzo(2015-04-05 23:23) Zgłoś naruszenie 00

    W polskich miastach dominuje teraz wies. A tam sie nie chodzi na spacery, tylko wsiada w samochod i jedzie z punktu A do punktu B. A kto nie ma samochodu ten siedzi w chalupie. Z takimi zwyczajami wiesniacy przybywaja do miast. Zmiana mentalnosci na miejska zabierze pokolenia. A w tym czasie urbanisci zdaza narobic bledow nie do odrobienia, bo presja automobilistow jest przemozna. Tym bardziej, ze popiera ich panstwo, bo ma dochody z akcyzy i VATu na paliwie. Czarno widze szanse na zmiany. Tu jest mentalny Wschod. Samochod rzadzi, bo Polacy sa zakompleksieni, a za kierownica czuja sie panami. Co im jakas tam przestrzen wspolna - w ogole nie rozumieja problemu.

    Odpowiedz
  • Heniek(2015-04-07 07:49) Zgłoś naruszenie 00

    Ech, marzenia ściętej głowy... W Warszawie co okazja, to niewykorzystana szansa. Ledwo zbudowane metro jest w stylistyce plastikowej, co razi szczególnie na stacji Nowy Świat w zderzeniu niebieskiego plastiku z pastelowym odcieniem kamienic. Budowane nadbrzeże - w stylistyce sztucznej, nowobogackiej, zupełnie nie przyciągające. Jakbyśmy jeszcze po PRLu przechodzili etap nachapywania się pozłacanym blichtrem, a otrząśnięcie się i zastanowienie co jest autentycznym urokiem dopiero przed nami za 10-20 lat...

    Odpowiedz
  • amigo(2015-04-05 21:31) Zgłoś naruszenie 00

    Miasto Warszawa, a komunikacja autobusowa dalekobierzna kiepsko wygląda. Niby wybudowano dworzec autobusowy na dworcu wschodnim tylko ja widzę to jako bez sensu. Dlatego wiele firm rezygnuje z zajechania na ten dworzec. Podam przykład lini jadacych od strony wschodniej do lotniska i tak zatrzymywały się na:

    Wileniaku potem Dworzec Wschodni - Dworzec Centralny przy Pałacu - Dworzec Zachodni - Lotnisko Okęcie - kto jechał to wie ile czasu traci się na takim dojechaniu do każdego dworca. Według mnie w Warszawie powinny być przynajmniej 3 główne DWORCE Autobusowe dla lini dalekobierznych i podmiejskich bo dziś to każdy staje w innym miejscu.

    Dlatego taki dworzec nie powinien być na Wschodnim tylko dużo wcześniej i też, gdzieś przy Radzymińskiej, żeby nie musiał tyle czasu tracić na zajechania. Drugi powinien być, gdzieś w Centrum i tu jest troche problem ponieważ nie bardzo jest, gdzie go zrobić. Szkoda, że nikt nie pomyślał o zrobieniu takiego Dworca w podziemu na placu Bankowym. Ostatni dwrzec chyba najbardziej umiejscowiony to Zachodni.

    Odpowiedz
  • Kasia(2015-04-05 20:11) Zgłoś naruszenie 00

    Tak najlepiej w ogóle zabrońmy ludziom jeździć samochodem, niech jeżdżą w śmierdzących autobusach albo z oszołomami na rowerach... bez komentarza...

    Odpowiedz
  • Hanys z W-wy(2015-04-05 19:42) Zgłoś naruszenie 00

    IMO o bardzo ważnej rzeczy zapomnieli ci urbaniści. Mianowicie o obwodnicach miast. Trzeba je budować i w ten sposób wyprowadzić ruch tranzytowy z miast. Nie ma nic gorszego niż "TIR-y" czy autobusy turystyczne tłuczące się przez miasto.
    To samo tyczy się ruchu pociągów, jeżeli nie mają się zatrzymać w danym mieście, to powinny je omijać. w Polsce przez miasta jeżdżą na potęgę nawet pociągi towarowe. Raz że sprawiają nie przyjemne wrażenie estetyczne, to powodują utrudnienia w ruchu kołowym i pieszym przez często zamykane przejazdy i wymuszają wolniejsze i rzadsze kursowanie pociągów pasażerskich ruchu lokalnego. Tak jest nawet w stolicy (i zapewne w każdym innym miescie).
    I jeszcze jedna sprawa, alkoholicy, żebracy wszelkiej maści, obdartusy, menele, włóczędzy, powinni być bezwzględnie tępieni, mandat, areszt, deportacja z miasta zakazem wjazdu jeśli nic innego nie pomaga. Za wejście po pijanemu do autobusu czy tramwaju mandat i areszt (rano w poniedziałek w autobusach śmierdzi alkoholem jak na melinie), tak samo za picie w miejscu publicznym. 100zł mandatu żadnego nie odstrasza.

    Odpowiedz
  • Piotr34(2015-04-05 15:18) Zgłoś naruszenie 00

    Cos kiedys na ten temat czytalem ale musze powiedziec ze to wielce interesujace.Latwo takze zauwazyc ze miasta jeszcze ze 100 lat temu pasowaly do tego opisu podczas gdy nowoczesne molochy juz nie co moze tlumaczyc bagno behawioralne wspolczesnych mertopolii i blokowisk pelnych patologii.

    Odpowiedz
  • gosc(2015-04-05 16:14) Zgłoś naruszenie 00

    Kazde z wymienionych miast ma metro.
    A w Polsce ?

    Bez komentarza

    Odpowiedz
  • Adrian(2015-04-06 01:37) Zgłoś naruszenie 00

    @6: Lorenzo z IP: 79.191.155.* (2015-04-05 23:23)
    Lorenzo, ja przyznaję się, moi rodzice pochodzą ze wsi, a mieszkam w Warszawie. Mimo to polubiłem chodzić pieszo i próbowałem nawet w ten sposób poruszać się po ulicach. Tylko pojawił się jeden problem - Policja. Natrętnie legitymowali mnie co kilka dni, zdarzało się, że przeszukiwali mi plecak, spisywali nawet IMEI telefonu. Nawet gdy szedłem z dziewczyną po chamsku mnie zaczepiali. Może niektórym coś takiego nie przeszkadza, ja jednak uważam, że to jest upokarzające i uwłaczające mojej godności.
    Zdecydowałem, że w takiej sytuacji lepiej powrócić do przemieszczania się wyłącznie własnym samochodem, od biedy taksówką.

    Odpowiedz
  • Piotr34(2015-04-06 01:02) Zgłoś naruszenie 00

    Samochod to kwestia drugorzedna w tych rozwazaniach-chodzi o tworzenie przestrzeni dospolecznych zarowno wewnatrz jak i na zewnatrz.Poczytajcie Edwarda T.Halla. np Ukryty wymiar czy ogolnie o tzw.proksemice.

    Odpowiedz
  • Dorota(2017-03-21 17:43) Zgłoś naruszenie 00

    To zdjęcie przedstawia kościół San Lorenzo , a nie katedrę Santa Maria del Fiore

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze