Francuska Dyrekcja Generalna Lotnictwa Cywilnego poradziła wszystkim liniom lotniczym, by odwołały 40 procent planowanych na środę lotów.

Poszczególne linie lotnicze dostosowały się w różnym stopniu do tej instrukcji. Na przykład Air France utrzymał niemal wszystkie loty międzykontynentalne. Za to na lotnisku Orly, obsługującym głównie Francję i kontynent Europejski, startuje i ląduje zaledwie 30 procent planowanych lotów. Nieco lepiej jest na lotnisku imienia Charlesa de Gaulle’a, gdzie odbywa się 60 procent przewidzianych rejsów.

Konsekwencje strajku odczują również polscy podróżni. Odbędą się tylko dwa z trzech planowanych na dzisiejsze popołudnie lotów na trasie Warszawa - Paryż.

Przeniesienie pasażerów z odwołanych lotów na te, które zostały utrzymane, powoduje oczywiście wielkie zakłócenia i niemal dwugodzinne opóźnienia startów samolotów.

Spór między kontrolerami, a dyrekcją dotyczy głównie planu opóźnienia wieku odejścia na emeryturę z 57 do 59 lat. 

>>> Czytaj też: „Nietypowo” zatrudnieni. Piloci na "śmieciówkach" mogą być zagrożeniem