Środowa sesja europejska rozpoczęła się publikacją słabych danych z Niemiec. Zamiast oczekiwanego wzrostu zamówień w przemyśle o 1,5% ministerstwo gospodarki poinformowało o ich spadku o 0,9% m/m. Publikacja ostatecznie potwierdziła także zmniejszenie się wartości zamówień w styczniu. Analizując dane szczegółowiej, widać, że za słaby wynik odpowiedzialny jest głównie spadek popytu na dobra kapitałowe i półprodukty. Pocieszeniem mógł być zaś popyt na dobra konsumenckie, który wzrósł o 2,9%. Słabsze dane rozczarowały biorąc pod uwagę oczekiwania ekonomistów, jednak mając w pamięci komponent produkcyjny w niemieckim indeksie PMI można było spodziewać się gorszego wyniku. Następnie poznaliśmy słabe, ale już zgodne z oczekiwaniami dane ze strefy euro. W lutym sprzedaż detaliczna w krajach Wspólnoty spadła o 0,2% m/m i wzrosła o 3,0% r/r.

Pomimo, jakby się wydawało, braku impulsu do kontynuacji umocnienia euro, po prezentacji danych kurs EURUSD nie przerwał rozpoczętego jeszcze w nocy trendu wzrostowego wyraźnie zmierzając ku oporowi na 1,09. Można przypuszczać, pośrednim wsparciem dla euro okazało się z zakończone w środę decyzyjne posiedzenie Banku Japonii, który mimo spowolnienia inflacji utrzymał politykę pieniężną bez zmian (w dalszym ciągu rozszerzając bazę monetarną o 80 bln JPY rocznie), czym silnie umocnił jena względem dolara. Prezes banku Haruhiko Kuroda powiedział na konferencji prasowej, że dzięki działaniom podjętym w październiku ubiegłego roku Japonia zdołała uniknąć dalszego spowolnienia inflacji, a płace prawdopodobnie odbiją. Słowa te odebrano jako sygnał, że BoJ nie planuje dodatkowego luzowania polityki pieniężnej w najbliższych miesiącach. Tymczasem część uczestników rynku zaczęła liczyć na dalsze łagodzenie polityki, skoro Japonia daleka jest od osiągnięcia założonego celu doprowadzenia inflacji do poziomu 2,0% w ciągu dwóch lat. W środę kurs USDJPY spadł do ok. 119,6 po tym jak dzień wcześniej testował blisko trzytygodniowe szczyty zbliżając się do poziomu 120,5.

Dolar nie dał jednak za wygraną. W ostatnich godzinach środowej sesji europejskiej kurs EURUSD zawrócił spychając euro w okolice 1,076 USD. Publikacja marcowych minutes FOMC nie zmieniła już istotnie sytuacji na rynku. Jak wynikało z protokołu członkowie Fed są podzieleni w kwestii terminu rozpoczęcia normalizacji polityki. Część przedstawicieli władz monetarnych opowiada się za podwyżką stóp procentowych już w czerwcu, podczas gdy pozostali nie widzą uzasadnienia dla takiej decyzji. Jeszcze inni twierdzili, że gospodarka amerykańska nie będzie wystarczająco silna w tym roku i z podwyżką należy zaczekać nawet do 2016 roku. Tak jak można było oczekiwać, aprecjacja dolara była jednym z głównych powodów dokonanej w marcu korekty perspektyw dla amerykańskiej gospodarki.
Niskie poziomy euro wobec dolara nie przeszkadzają złotemu w zdobywaniu coraz to wyższych poziomów. W środę kurs EURPLN przetestował wsparcie na 4,00 zaś USD/PLN spadł poniżej 3,69. To oznacza, że waluta nasza jest obecnie najsilniejsza od 3,5 roku. Wsparciem dla PLN są nie tylko prowadzony od 9 marca przez EBC program QE i oczekiwanie na wyjście pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA może nawet poza wrzesień (czego nie wykluczały opublikowane minutes Fed), czy ogólnie dobre nastroje w regionie, ale też dane dot. rodzimej gospodarki. W środę Eurostat podał, że w Polsce sprzedaż detaliczna wyrównana sezonowo odnotowała w lutym wzrost o 8,3% w ujęciu rocznym. Z kolei firma SAMAR podała, że w marcu wyprodukowano o 22% więcej samochodów niż rok wcześniej, co jest najlepszym wynikiem od lutego 2012 roku i dobrze wróży marcowej dynamice produkcji przemysłowej.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.