Według Bloomberga krok giganta ma na celu skuteczniejsze konkurowanie z serwisami streamingowymi, takimi jak Hulu czy Netflix.

Twórcy treści, którzy w tej chwili zarabiają na reklamach nie muszą obawiać się o swoje przychody – Google zaproponuje im udział w zyskach.

>>> Czytaj także: Apple idzie na wojnę z Google? Najsłynniejsza wyszukiwarka na świecie w tarapatach

Zdywersyfikować przychody

Nie jest to pierwsze podejście YouTube do pobierania opłat za serwis. W listopadzie wystartował płatny serwis z muzyką działający pod tą marką – w zamian za 10 dolarów miesięcznie użytkownik otrzyma dostęp do muzyki w serwisie bez reklam, także offline. 

>>> Czytaj także: Unia szykuje się do starcia z Google. Będzie rekordowa kara?

Google od dłuższego czasu stara się zdywersyfikować przychody i częściowo uniezależnić się od reklam. Od 2013 roku twórcy mogą zamknąć dostęp do swoich kanałów w zamian za opłatą.