Podniesienie interchange’u bankomatowego do 5 zł albo zamknięcie sieci tych urządzeń tylko dla swoich klientów. Z naszych informacji wynika, że takie ultimatum postawili właściciele sieci bankomatów organizacjom płatniczym. – Jeśli MasterCard i Visa nie zgodzą się na te propozycje, prawdopodobnie z naszych bankomatów znikną naklejki tych organizacji. Co oznacza, że nasze bankomaty będą dostępne tylko dla naszych klientów – powiedział Tadeusz Kościński, szef obszaru kart płatniczych w BZ WBK.

Konsekwencją może być również powrót na rynek karty bankomatowej. BZ WBK już zapowiedział, że za kilka tygodni rozpocznie jej wydawanie w komplecie z kartą kredytową. Z naszych informacji wynika, że podobne plany ma PKO BP, choć sam bank temu zaprzecza.

Właściciele bankomatów już od kilku miesięcy domagają się od organizacji płatniczych zmiany zasad wynagradzania za realizowane wypłaty. Przy Związku Banków Polskich powołali grupę roboczą, której zadaniem jest walka o realizację tego celu. Obecnie jedynym przychodem właściciela bankomatu jest interchange. To prowizja, jaką bank użytkownika karty ponosi z tytułu każdej wypłaty gotówki zrealizowanej przez klienta.

Prowizja ta wynosi ok. 1,3 zł, a jej wysokość ustalana jest przez organizacje płatnicze. Zdaniem właścicieli bankomatów nie wystarcza ona na pokrycie kosztów inwestycji. – Jesteśmy właścicielem jednej z największych sieci bankomatów w kraju i ponosimy określone koszty jej utrzymania. Z uwagi na obecny system uregulowań tego rynku jako właściciel nie możemy adekwatnie do ponoszonych kosztów ustalać ceny, po jakiej świadczymy usługi klientom innych banków – powiedział Paweł Placzke, dyrektor departamentu produktów klienta indywidualnego w PKO BP.

Dlatego właściciele bankomatów domagają się jej podwyższenia ponadtrzykrotnie. Sprzeciwiają się temu banki, które nie mają własnej sieci bankomatów, takie jak np. Alior czy mBank. Co zatem zrobią organizacje płatnicze? – Pracujemy nad rozwiązaniem, które wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom banków. Mamy nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych tygodni uda się nam je wynegocjować – powiedziano nam w biurze prasowym polskiego oddziału MasterCard. W podobnym tonie wypowiada się biuro prasowe Visy. – Jesteśmy w kontakcie z grupą roboczą banków przy ZBP w celu wypracowania rozwiązania optymalnego dla banków, konsumentów i rynku.

Z naszych informacji wynika, że organizacje płatnicze chcą uzależnić wysokość prowizji od wartości wypłaty gotówki. Prowizja będzie więc podzielona na dwie części: stałą, niezależną od kwoty transakcji, oraz zmienną, uzależnioną od jej wartości. Średnio ma wynosić ok. 2,5 zł, co raczej nie usatysfakcjonuje właścicieli bankomatów.

Nieoficjalnie wiadomo, że chcą oni stworzyć ze swoich maszyn wewnątrzkrajową sieć, dostępną tylko dla własnych klientów. W związku z tym z ich bankomatów zniknąć mogą naklejki z logo MasterCard oraz Visy i nie będą one dostępne dla klientów banków, które własnych bankomatów nie mają. Dalszą konsekwencją może być reaktywowanie krajowej karty płatniczej. Infrastrukturą pod taki instrument już wkrótce będzie dysponować Krajowa Izba Rozliczeniowa, która niedawno dostała od Narodowego Banku Polskiego zgodę na prowadzenie systemu płatności kartowych. Jeszcze innym skutkiem może być wprowadzenie surcharge, czyli nowej, dodatkowej prowizji, jaką użytkownik karty płaciłby właścicielowi bankomatu.

Co o tym sądzą specjaliści? – Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego dąży do zapewnienia rynkowi obrotu kartowego zrównoważonego wzrostu. Podwyższenie opłat bankomatowych lub zmiana sposobu ich naliczania może więc zachęcić do dokonywania płatności bezpośrednio kartami w punktach handlowo-usługowych, co jest zgodne z naszymi oczekiwaniami – uważa Robert Łaniewski, prezes FROB. – Z drugiej jednak strony może zachęcić konsumentów do rezygnacji z używania plastiku, co oznaczałoby niestety cofnięcie się rynku w rozwoju – dodaje.

Konflikt pomiędzy właścicielami bankomatów a pozostałymi bankami rozgorzał, gdy drastycznie obniżona została prowizja od bezgotówkowych transakcji kartami. Jeszcze do niedawna wynosiła ona 1,6 proc. a obecnie to jedynie 0,2–0,3 proc. Banki straciły ponad miliard złotych przychodów rocznie i starają się tę dziurę jakoś zasypać. Jednym ze sposobów jest racjonalizacja biznesu bankomatowego.

Warto przypomnieć, że kilka lat temu prowizja uiszczana przez bank użytkownika kart na rzecz właściciela bankomatu była dużo wyższa niż dziś i wynosiła 3,5 zł. Organizacje płatnicze obniżyły ją w 2010 r. pod naciskiem banków, które nie mają własnych sieci urządzeń.

>>> Czytaj też: Bankomaty będą droższe. Koniec z darmowymi wypłatami pieniędzy?