Na pierwszy rzut oka plany nowego szefa Żabka Polska nie są ambitne. Deklaracja nabiera jednak wagi, gdy weźmie się pod uwagę, że chodzi o giganta ze ścisłej krajowej czołówki, mającego prawie 4 tys. placówek i otwierającego 600–800 sklepów rocznie.

– Realizacja planów oznacza inwestycje na poziomie 500 mln zł rocznie. Pieniądze te zostaną wydane nie tylko na uruchamianie nowych placówek, lecz także modernizację istniejących. W planach mam bowiem również wdrażanie innowacyjnych rozwiązań w zakresie usług dodatkowych. Konsument i jego wygoda to nasz priorytet – podkreśla Andrzejewski. I dodaje, że kwota inwestycji może wzrosnąć, jeśli na horyzoncie pojawi się interesująca sieć do przejęcia.

Nowy prezes nie ukrywa, że liczy na utrzymanie również dotychczasowego tempa wzrostu przychodów. Za ostatni rok wyniosły ponad 5,1 mld zł i były o ponad jedną czwartą większe niż w 2013 r.

W to, że Żabka utrzyma się na fali rosnącej i jeszcze długo będzie wyznaczać nowe trendy na rynku, zwłaszcza w segmencie małych osiedlowych sklepów, wierzą i współpracownicy nowego prezesa spółki, i konkurenci. Mocną stroną Krzysztofa Andrzejewskiego jest to, że od 2013 r. zajmował w Żabce stanowisko dyrektora finansowego i wiceprezesa. To pozwoliło mu poznać spółkę od podszewki. Dla ustępującego prezesa był bowiem partnerem przy decyzjach, które ten podejmował w zakresie dalszego rozwoju sieci. Poznał wszystkie aspekty funkcjonowania firmy i mechanizmy jej modelu biznesowego.

Na jego korzyść przemawia też 10-letnie doświadczenie w branży handlowej. Zanim trafił do Żabki, od 2003 r. pracował w międzynarodowym koncernie SABMiller produkującym piwo i napoje bezalkoholowe, gdzie sprawował funkcje zarządcze, zajmując się sprzedażą, dystrybucją oraz finansami w kilku krajach europejskich. Odpowiadał też za pracę regionalnych grup projektowych w różnych strukturach SABMillera.

Wcześniej był związany z firmą PricewaterhouseCoopers (obecnie PwC), gdzie doświadczenie zawodowe zdobywał w działach audytu oraz usług doradczych. Krzysztof Andrzejewski już od studiów wiedział, że chce związać swoje losy z wielkim biznesem. Ukończył UAM w Poznaniu, studia podyplomowe na Oxford Said Business School oraz kilka szkoleń z zakresu zarządzania, w tym na Harvard Business School oraz Wharton Business School. – Studia zapewniły mi bazę, która jest konieczna do dalszego rozwoju. Kolejne fakultety i specjalistyczne kursy pomogły zdobyć specjalizację, a praca w koncernach doświadczenie – komentuje swoją ścieżkę zawodową.

Zapytany o największy sukces od razu odpowiada, że jest nim nauczenie się odczytywania tego, jakie zdolności mają osoby, które zatrudnia do pracy. – To pozwoliło mi dobrze osadzać pracowników na stanowiskach, przez co dziś wiele osób, z którymi pracowałem, robi kariery i zajmuje wysokie stanowiska – podkreśla.

Przyznaje się też do porażek, za które uważa nierozwiązane sprawy. A raczej takie, w stosunku do których nie podjął żadnej decyzji. – Teraz już wiem, że każda decyzja, nawet ta nietrafiona, jest lepsza od jej braku – uważa. Dlatego wyciąga wnioski i nie pozwala, by sprawy rozwiązywały się same.

W branży jest znany także z tego, że podejmuje całkiem niezawodowe wyzwania. Od lat trenuje triatlon, co więcej – odnosi w tej dyscyplinie sukcesy.

Żabka ma 4 tys. sklepów i co roku chce otwierać 600-800 nowych.