Takie wnioski płyną z raportu o szkolnictwie wyższym, przygotowanego przez ekspertów z fundacji im. Lesława Pagi.

Jeden z twórców dokumentu, Karol Kobyliński powiedział, że dużym problemem jest system finansowania uczelni, gdzie brakuje zachęt pieniężnych do poprawienia jakości dydaktyki. Taki system jest już w przypadku osiągnięć naukowych.

Dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, profesor Cezary Wójcik przyznaje, że problemy uczelni wynikają z wielu spraw. Największy problem stanowi jakość kadry naukowej. Trzeba wypracować system, który sprawi, że najlepsi będą chcieli pozostać na uczelni i kontynuować karierę naukową. Zachęty powinny też dotyczyć kadry zarządzającej w szkolnictwie wyższym.

Wiele się mówi o tym, że uczelnie nie przygotowują młodych ludzi do wejścia na rynek pracy. Nie rozwijają tak zwanych umiejętności miękkich, nie współpracują też z przedsiębiorstwami przy tworzeniu programów studiów. Marek Kozłowski, odpowiedzialny za rekrutacje w spółce PKP SA powiedział, że jego firma zgłaszała się do wielu szkół wyższych, aby stworzyć kierunek studiów, który przyda się na kolei. Oferowała przygotowanie programu i opłacenie specjalistów, którzy prowadziliby zajęcia. uczelnie jednak domagały się od PKP dodatkowych pieniędzy. Chciały, żeby spółka stała się sponsorem, który wnosiłby kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie do budżetu szkoły.

Uczelnie mają swoje problemy organizacyjne. Jednym z elementów niedopasowania szkolnictwa wyższego jest też sam student. Rzecznik Praw Absolwentów Bartłomiej Banaszak uważa, że już w czasie studiów słuchacze powinni zadbać o rozwój swoich kompetencji, również poza salą wykładową. Chodzi o pracę w czasie nauki, udział w samorządach studenckich, kołach naukowych czy nawet aktywne uczestnictwo w życiu studenckim. To pozwoli na rozbudowanie swojego CV, a także stworzenie sobie sieci kontaktów.
Między 2004 a 2013 roku bezrobocie wśród osób z wyższym wykształceniem wzrosło z 5 do 12 procent.

>>> Czytaj też: Studia odchodzą do lamusa. Młodzi wybierają pracę