- Są ludzie, którzy siłą walczą o swoje prawa, ale są też tacy, którzy nie mają z takimi działaniami nic wspólnego i którzy uczciwie zapracowali na swoje pensje. Dlaczego więc im nie płacicie? - pytał w programie telewizyjno-radiowym „Linia specjalna” prezydent Rosji. Władimir Putin dodał, że prowadząc taką politykę władze w Kijowie "własnymi rękami odcinają wschód Ukrainy".

Gospodarz Kremla zapewnił też po raz kolejny, że w Donbasie nie ma żadnych rosyjskich wojsk.

Władimir Putin oświadczył też, że Rosja nie łamie międzynarodowych uregulowań, sprzedając rakiety S-300 Iranowi. Stwierdził, że rakiety nie znajdują się na liście uzbrojenia, którego sprzedaż Iranowi zabrania Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Gospodarz Kremla wyjaśnił, że w 2010 r. Moskwa, na wyrost i jednostronnie wprowadziło embargo na dostawę rakiet S-300 dla Teheranu. Putin dodał, że obecnie gdy zachodni partnerzy porozumieli się z władzami Iranu w sprawie zniesienia sankcji, embargo można było zdjąć. Prezydent Rosji uspokoił władze Izraela, zapewniając że S-300 nie zagrażają bezpieczeństwu izraelskich miast. - Nie ma absolutnie żadnego zagrożenia dla Izraela, to wyłącznie uzbrojenie obronne - stwierdził rosyjski przywódca. Władimir Putin dodał, że w jego opinii, biorąc pod uwagę trudną sytuację w Jemenie, dostawy systemów rakietowych dla państw bliskowschodnich mogą sprzyjać bezpieczeństwu w tej części świata.

>>> Czytaj też: Lex Putin. MON przygotowuje Polskę do wojny