W połowie 2014 r. Roger Bootle, szef brytyjskiego think-tanku Capital Economics, opublikował książkę "Kłopot z Europą". Znajomość opinii i argumentów brytyjskich eurosceptyków może być pomocna zarówno w dyskusjach o przyszłości Wspólnoty, jak i w debacie prowadzącej do poprawy mechanizmów, które nie zawsze satysfakcjonują Europejczyków.

Znajomość opinii i argumentów brytyjskich eurosceptyków może być pomocna zarówno w dyskusjach o przyszłości Wspólnoty, jak i w debacie prowadzącej do poprawy mechanizmów, które nie zawsze satysfakcjonują Europejczyków z kontynentu. W połowie 2014 roku Roger Bootle, szef znaczącego brytyjskiego think-tanku Capital Economics, opublikował książkę pt. Kłopot z Europą.

Sam tytuł książki (The Trouble with Europe, wydawnictwo Nicolas Brealey Publishing) nie wzbudza emocji, czego nie można już powiedzieć o trzech pytaniach w podtytule, które stanowią jednoznaczne i daleko idące tezy autora rozwijane w książce: Dlaczego UE nie działa? Jak Unia może zostać zreformowana? Co mogłoby ją zastąpić? Takie postawienie sprawy jest częste wśród amerykańskich i brytyjskich ekonomistów, co w dużej mierze stanowi obronną reakcję na pojawianie się na przełomie tysiącleci znaczącego rywala na rynku światowych walut.

Autor książki docenia różne osiągnięcia Unii Europejskiej i potwierdza, że wiele celów wytyczonych przez jej ojców założycieli, Jean Monneta i Robert Schumana, zostało osiągniętych. Chodzi w szczególności o eliminację wojen w Europie czy uczynienie z Francji i Niemiec bliskich sobie sojuszników. Zauważa skuteczną pomoc krajom naszego regionu w dołączeniu do Zachodu, ustawienie się kolejki dalszych krajów chętnych do przyłączenia się, zwiększenie znaczenia krajów członkowskich na arenie światowej. Ponadto instytucje unijne są w zasadzie w stanie urzeczywistniać wizje zjednoczonej Europy sformułowane w latach 50. XX wieku przez ojców założycieli, i to w obliczu tzw. zimnej wojny. Roger Bootle uważa jednak, że świat w ostatnich dekadach zmienił się na tyle, że wizje formułowane ponad 60 lat temu odnoszą się do sytuacji z przeszłości i nie odpowiadają potrzebom dzisiejszej Europy, i w tym widzi główny problem Europy.

Kryzys tożsamości, nieefektywna struktura

Zdaniem Bootle’a Unia Europejska przeżywa głęboki kryzys tożsamości, a jej instytucje mają niewłaściwą strukturę, są źle zarządzane i czasem działają w sposób niedemokratyczny. Unia koncentruje się na nieistotnych programach, dyktowanych potrzebami harmonizacji i integracji, które prowadzą do tworzenia nadmiernych regulacji i tłumienia konkurencji. Ponadto ma miejsce alienacja elektoratów krajowych, które nie są w stanie kontrolować rządzących. Słabość instytucjonalną Unii autor widzi w osłabieniu roli państw narodowych w wielu dziedzinach bez przejęcia takiej roli przez Unię, co ma powodować bałagan. Innym problemem wynikającym z rozszerzenia Unii na wschód są różnice dochodowe między krajami prowadzące do niekontrolowanego przemieszczania się ludzi.

Bootle podaje w wątpliwość efektywność gospodarczą Unii, zwracając uwagę, że od samego początku jej istnienia priorytety polityczne, zwłaszcza integracja, przesłaniały kwestie rozwoju gospodarczego. Jednym z przykładów na lekceważenie dbałości o gospodarkę przytaczanych przez autora „Kłopotu z Europą” jest dyrektywa regulująca czas pracy. Twierdzi on, powołując się na szacunki think tanku Open Europe, że tylko w rezultacie obowiązywania tej dyrektywy brytyjskie przedsiębiorstwa tracą rocznie około 8,6 mld funtów, co odpowiada 0,5 proc. PKB Zjednoczonego Królestwa.

W wywodzie autora brakuje jednak szacunku korzyści Zjednoczonego Królestwa z członkostwa w Unii wynikających z innych regulacji. Bootle wylicza osiem czynników prowadzących do ograniczania wydolności gospodarczej Unii, a wśród nich takie, jak niedocenianie znaczenia dobrego rządzenia, niedocenianie wzrostu gospodarczego reszty świata, wprowadzenie regulacji prawa pracy i zasiłków socjalnych szkodzących przedsiębiorczości, czy wreszcie niewłaściwe rozdysponowywanie funduszy.

Roger Bootle stawia jednoznacznie tezę, że projekt wspólnej europejskiej waluty okazał się niepowodzeniem i stał się głównym źródłem dezintegracji. Jego zdaniem, wspólną walutę wprowadzono zbyt szybko i bez odpowiednich przygotowań. Najwięcej na euro miały korzystać Niemcy, poprawiając swoją konkurencyjność kosztem słabszych gospodarczo krajów peryferyjnych. Bez odpowiedniej monetarnej i fiskalnej konwergencji strefa euro nie ma przyszłości. Wprowadzenie unii fiskalnej i politycznej nie może się udać, gdyż kraje członkowskie są zróżnicowane pod wieloma względami i są zbyt przyzwyczajone do swoich historycznych struktur i tradycji.

>>> Czytaj też: Globalna gospodarka (teoretycznie) powinna teraz kwitnąć. Dlaczego jest inaczej?

Kluczowe znaczenie konkurencyjności

Wychodząc z założenia, że Unii grozi pogłębianie niewydolności gospodarczej, autor rozpatruje scenariusze upadku euro. Jedną grupę utworzyć mogłyby kraje silne gospodarczo, drugą kraje słabe. Oznaczałoby to podział zgodny z logiką euro-północ i euro-południe z możliwym przyłączeniem się Francji do południa, lub wręcz powrót niektórych krajów do własnych walut.

Rozważania autora poświęcone są ważnemu, jego zdaniem, dylematowi: reformy, rozwiązanie Unii czy wychodzenie z niej. Proponuje on przeprowadzenie reform, które miałyby doprowadzić do poprawy konkurencyjności krajów Unii, zwiększyć elastyczność funkcjonowania krajów, przywrócić władzę krajom członkowskim, zwiększyć rolę krajowych parlamentów i zastąpić przymus uczciwymi rozwiązaniami.

Najważniejsze wydają się reformy prowadzące do zwiększenia konkurencyjności, a mianowicie dokończenie tworzenia jednolitego rynku w zakresie usług, energii i cyfryzacji, zawarcie umów o wolnym handlu z USA, Japonią i Indiami, zwolnienie małych przedsiębiorstw z obowiązku przestrzegania wielu dyrektyw i zmniejszenie budżetu Komisji Europejskiej. Elastyczność funkcjonowania to prawo pewnych krajów, w tym Zjednoczonego Królestwa, do rezygnacji ze ściślejszej unii. Jednolity rynek i wspólna waluta nie musiałyby mieć miejsca w takich samych granicach. Inaczej mówiąc, wszystkie kraje nie musiałyby przyjmować wspólnej waluty, co, nawiasem mówiąc, już w praktyce się dzieje. Autor jest świadom poważnych barier politycznych, których pokonanie jest warunkiem wprowadzania proponowanych reform.

W propozycjach reform Unii sformułowanych przez Bootle’a łatwo można dostrzec zgłaszane wielokrotnie przez eurosceptyków rozluźnienie reguł integracji europejskiej prowadzące de facto do wprowadzenia dezintegracyjnych zasad, niewątpliwie korzystnych dla gospodarki Zjednoczonego Królestwa jako członka Unii.
Strefa wolnego handlu po nowemu

Roger Bootle, przeprowadzając liczne rozważania, argumentuje, że bilans korzyści z pozostania Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej lub opuszczenia jej jest, w wyrażeniu pieniężnym, stosunkowo niewielki. Chodzi tu raczej o korzyści i koszty samej Wielkiej Brytanii, a nie całej Unii Europejskiej. Konkluzja autora nie jest efektem własnych obliczeń, lecz wnioskowaniem na podstawie przeglądu różnych opracowań i danych statystycznych. Argumentacja Bootle’a może rozczarowywać, brakuje w niej bowiem analizy tzw. efektów ciągnionych (pośrednich).

Autor książki zastanawia się, jaki układ instytucjonalny mógłby zastąpić Unię Europejską. Omawia działanie wielu współczesnych organizacji międzynarodowych i regionalnych takich jak ASEAN i NAFTA. Nie rekomenduje jednak konkretnego układu, skłaniając się najbardziej do modelu reprezentowanego przez EFTA (European Free Trade Association). Jego zdaniem, opuszczenie przez Zjednoczone Królestwo EFTA na rzecz Unii było brytyjskim błędem strategicznym najwyższej wagi.

Autor „Kłopotu z Europą” tylko we wprowadzeniu zachował poprawność polityczną, zwracając uwagę na osiągnięcia Unii Europejskiej. W gruncie rzeczy podważył sens tych osiągnięć, innych nie dostrzegając. Zgadzając się z niektórymi krytycznymi uwagami w kwestii funkcjonowania Unii Europejskiej i jej instytucji, nie można jednak zapomnieć, że nadrzędny cel Wspólnoty, jakim jest pokój w Europie, został bezdyskusyjnie osiągnięty. Wystarczy wspomnieć zbliżenie francusko-niemieckie i niemiecko-polskie czy postępujące powoli, lecz konsekwentnie, pojednanie skłóconych krajów post-jugosłowiańskich na Bałkanach dokonujące się pod silną presją instytucji Unii Europejskiej.

Roger Bootle wzywa do debaty nad przyszłością Unii i sposobami poprawy jej funkcjonowania. Jego scenariusze są radykalne, ale pozostawiają miejsce na kompromisowe rozwiązania. Trudno byłoby odrzucić pogląd Bootle’a, że nadrzędność celów politycznych Unii nad celami gospodarczymi jest źródłem kłopotów Europy, jednak proponowana przez niego kuracja ma niewielkie szanse realizacji.

>>> Czytaj też: Polska pokonuje trzecie kryterium z Maastricht. Droga do niższego VAT otwarta