Na wyspę już wcześniej wrócili rosyjscy klienci banków, a w marcu Federacja zdjęła z Cypru embargo na dostawy żywności.

Cypryjczycy przeżyli gospodarcze trzęsienie ziemi. W 2013 r. raj podatkowy okazał się pułapką dla ulokowanych w bankach środków, w większości zagranicznych. Geneza cypryjskiego kryzysu jest nietypowa, bo motorem niekorzystnych zjawisk była nie tyle światowa recesja, ile problemy Grecji. Cypryjskie banki chętnie nabywały obligacje greckiego rządu, a gdy okazało się, że Ateny nie będą w stanie spłacić zobowiązań, cypryjscy wierzyciele stanęli na skraju bankructwa.

Upadek banku w każdym kraju pociąga za sobą niekorzystne konsekwencje dla zaangażowanych weń podmiotów i jego klientów, ale kazus Cypru był szczególny: ze względu na znaczący udział sektora bankowego w strukturze PKB upadek każdego dużego banku zachwiałby gospodarką całej wyspy. Na Cyprze aktywa lokalnych banków przewyższały PKB niemal siedmiokrotnie. W ratowanie kraju zaangażowały się Unia Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny (trojka). Mając w pamięci negocjacje w sprawie Grecji, można było oczekiwać, że i tym razem instytucje te zgodzą się na daleko idące ustępstwa, byle tylko zapobiec bankructwu Cypru. Tak się nie stało. Przyznanie 10 mld euro pożyczki zostało obwarowane bardzo poważnymi warunkami. Plan stabilizacyjny nałożył na Cypr obowiązek przeprowadzenia restrukturyzacji sektora bankowego i konsolidacji finansów oraz reform strukturalnych.

Najgorętszy spór dotyczył likwidacji banku Laiki (występującego także pod nazwą Cyprus Popular Bank). Ostatecznie zakończył on działalność, a koszty jego likwidacji ponieśli udziałowcy i właściciele dużych depozytów. W rezultacie jego likwidacji rząd pozyskał 4,2 mld euro. W toku negocjacji rozważano obciążenie depozytów jednorazowym podatkiem, ale wobec stanowczego sprzeciwu Nikozji punkt ten został wykreślony.

Wrażliwy sektor finansowy

Wprowadzenie takich opłat na pewno zniechęciłoby zagranicznych inwestorów do lokowania środków w cypryjskich bankach, które wcześniej wybierali ze względu na korzystne procedury prowadzenia działalności na wyspie. I bez tego Cypr musiał poradzić sobie z gwałtownym odpływem kapitału. Wprowadzenie opłat byłoby zabójcze dla gospodarki, w której dużą część PKB wypracowują usługi bankowe i finansowe. Były one skierowane przede wszystkim do klientów z Rosji. Przed 2013 r. należała do nich aż 1/3 depozytów w cypryjskich bankach. Na 70 mld euro zdeponowanych na koniec 2012 r. w tamtejszych bankach 21,8 mld należało do obywateli państw spoza UE – jak łatwo się domyślić, grupę tę stanowili przede wszystkim Rosjanie. W 2013 r. środki zdeponowane w bankach znacząco spadły – wyniosły zaledwie 47 mld euro – zmniejszył się także udział kapitału rosyjskiego.

Dalszy odpływ środków pochodzących z Rosji byłby dla Cypru zabójczy, ale na szczęście dla kraju negatywna tendencja chyba się odwraca. Rosjanie wracają ze swoimi pieniędzmi. W 2013 r. „New York Times” zastanawiał się, dlaczego rosyjscy biznesmeni tak łatwo ponownie zaufali cypryjskim bankom, choć mieli w pamięci próbę „znacjonalizowania” wkładów, którą w marcu 2013 r. bez zapowiedzi podjął cypryjski rząd. W zasadzie z dnia na dzień ogłoszono, że wszyscy posiadacze depozytów zostaną zobowiązani do zapłaty 6,75 proc. specjalnego podatku ratunkowego. Nigdy wcześniej w żadnym kraju Unii nie zdecydowano się na tak radykalne przerzucenie ciężaru finansowego z państwa na obywateli.

Posiadacze depozytów zostali przy tym postawieni przed faktem dokonanym: nie mogli wypłacić środków tak, by wcześniej nie zostały opodatkowane, bo regulacja nie przewidywała żadnego okresu przejściowego. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu na rzecz bardziej cywilizowanego sposobu współfinansowania zadłużenia. Strach u posiadaczy depozytów pozostał, a mimo to Rosjanie znów zaufali cypryjskim bankom. W przywołanym tekście dziennikarz NYT doszedł do wniosku, że pomimo całej tej sytuacji są one bardziej wiarygodne od rosyjskich, a szansa na powtórzenie eksperymentalnego kroku jest niewielka. Aby uniknąć niebezpieczeństwa, duzi inwestorzy dbają o to, by zdeponowane w jednej instytucji środki nie przekraczały 100 tys. euro.

Kraj stojący na usługach

Cypr nie zbankrutował, lecz program ratunkowy był tak naprawdę tylko pierwszym krokiem dla długiego procesu stabilizacyjnego. Z jednej strony ratował budżet, z drugiej rodził pytanie o to, jak dalej ma się rozwijać kraj, który w zasadzie nie ma przemysłu, a którego najważniejsza gałąź gospodarki, czyli usługi finansowe dla obcokrajowców, została podcięta.

Przez lata podstawowym źródłem wzrostu cypryjskiej był szeroko rozumiany sektor usług (75 proc. PKB), w którym najistotniejszy udział miała działalność związana z nieruchomościami i turystyką.

Kryzys dotknął wszystkie sektory gospodarki. Pech Cypru polega na tym, że kłopoty za granicą dość szybko odbijają się na kondycji gospodarki cypryjskiej. Najpierw problemy Grecji prawie rozbiły system bankowy na wyspie, dwa lata później trudna sytuacja w Rosji zaczęła rzutować na sektor turystyczny. Upadek kilku rosyjskich biur podróży i niekorzystny kurs rubla z całą pewnością przyczynią się do spadku liczby turystów w sezonie letnim 2015 r. Organizacje turystyczne szacują, że na cypryjskich plażach będzie odpoczywało o 40 proc. mniej rosyjskich turystów niż latem 2014 roku. W okresie zimowym spadek liczby turystów z tego kraju wyniósł 50–60 proc. Skoro turystów z Rosji trzeba zastąpić innymi, Cypryjska Organizacja Turystyczna zapowiedziała podjęcie intensywnych działań marketingowych jeszcze przed wakacjami – przekaz ma być skierowany do odbiorców z najbardziej obiecujących krajów. W tym gronie znalazła się również Polska.

Niepokój budzi rosnący dług publiczny. Wprawdzie jest to problem obserwowany w całej Unii (wzrost z 85,2 proc. w 2012 r. do 87,2 proc. w 2013 r.), ale Cypr znajduje się wśród krajów, w których sytuacja jest najbardziej niepokojąca. Jeszcze w 2008 r. dług nie przekraczał 50 proc. PKB (a rok wcześniej budżet zamknął się nadwyżką 3,5 proc.), ale potem wzrastał już bardzo szybko, by w IV kwartale 2014 r. dobić do poziomu 111,7 proc. Gorzej w tej kategorii poradziły sobie tylko Grecja (dług wyniósł 175 proc. PKB), Portugalia (129 proc.) i Irlandia (116 proc.). Dla porównania: polski dług wyniósł 57 proc.
Koniec kryzysu?

Pomimo tych niekorzystnych danych pojawiają się pierwsze jaskółki jeśli nie końca kryzysu, to przynajmniej jakiejś trwałej normalizacji sytuacji. Oto przykład, który sprawił, że bankowcy odetchnęli z ulgą. Do połowy stycznia 2015 r. przedsiębiorcy musieli uzyskiwać zgodę na dokonanie transakcji zagranicznych przekraczających 2 mln euro. Ograniczenie zostało wprowadzone w marcu 2013 r. i miało zapobiec ucieczce kapitału. Teraz restrykcje te zostały całkowicie zniesione. Złagodzono ponadto ograniczenia kapitałowe dotyczące osób prywatnych. Obywatele Cypru mogą już bez konsekwencji wywozić za granicę 20 tys. euro (wcześniej limit wynosił 10 tys.), a cudzoziemcy 10 tys. euro w czasie jednej wizyty. Chrystalla Georghadji, szefowa cypryjskiego banku narodowego, wyraziła nadzieję, że wkrótce znikną wszelkie ograniczenia kapitałowe, a w 2015 r. po raz pierwszy od czterech lat gospodarka wzrośnie o 0,5 proc.

>>> Polecamy: Islandia pokazała jak wygrać z kryzysem: zniosła przerośnięty sektor bankowy

Gazowe szanse

W 2011 r. we wschodniej części Morza Śródziemnego odkryto bogate z złoża gazu, który mógłby być eksportowany do odbiorców w Europie południowo-wschodniej. Cypryjskie złoże zawiera około 200 mld m sześc. gazu, co przy obecnym zużyciu mogłoby wystarczyć wyspie na około dwa stulecia. W zestawieniu ze złożami rosyjskimi nie jest to może szczególnie dużo, jednak w kontekście starań Unii Europejskiej, by uniezależnić od dostaw z Rosji, nawet taka ilość ma znaczenie dla polityki energetycznej. Cypryjskie złoża to nie jedyne, które znajdują się z basenie lewantyńskim. Czterokrotnie większe są złoża izraelskie, a w regionie gaz znajduje się ponadto na wodach terytorialnych Syrii, Libanu i Palestyny. Gdyby wszystkie zainteresowane państwa podjęły współpracę w zakresie wydobycia i sprzedaży gazu, złoża te można by rozważać w kategoriach jednych z największych na świecie.

W tym momencie trudno jest z całą pewnością powiedzieć, że wydobycie w ogóle się rozpocznie, bo wiele jest niewiadomych. Po pierwsze nie ma precyzyjnych danych o wielkości złóż, po drugie wybudowanie potrzebnej do ich obsługi infrastruktury będzie wymagało współpracy wszystkich zainteresowanych państw. Niektóre pozostają ze sobą w sporze i to może rzutować na realizację projektu. Gdyby jednak do niego doszło, finansowe problemy Cypru by się skończyły. Kwestią otwartą pozostaje, skąd zadłużony kraj miałby wziąć pieniądze na inwestycje.

Cypr nie jest małą Grecją

Wielowiekowe związki Cypru i Grecji na polu kultury, polityki i gospodarki spowodowały, że kraje te bardzo silnie ze sobą współpracują. Greckie firmy chętnie otwierają swoje oddziały na wyspie. Jak już wspomniano, to problemy Grecji legły u podłoża cypryjskiego kryzysu, który mógł w najgorszym wariancie doprowadzić nawet do bankructwa państwa.

Poza tym, że aby nie dopuścić do załamania gospodarki, w obu krajach musiały interweniować zagraniczne organizacje, przebieg kryzysu w każdym z nich był odmienny. O ile na ratowanie greckich banków (czyli wykup obligacji od banków niemieckich i francuskich) UE wyłożyła kilkadziesiąt miliardów euro, stawiając przy tym stosunkowo niewielkie żądania co do reform i poprawy stanu finansów publicznych, o tyle z Cypryjczykami negocjowała już bardziej stanowczo. Aby uzyskać 10 mld euro pomocy, Cypr musiał zaakceptować praktycznie wszystkie warunki Brukseli. Dlaczego tym razem trojka nie zgodziła się na bardziej partnerskie negocjacje? Po pierwsze dlatego, że jej przedstawiciele mieli w pamięci, jak bardzo Grecja przedłużała cały proces, zgłaszając niekończącą się listę uwag i wniosków. Po drugie zdaniem niektórych obserwatorów stanowczość Brukseli, MFW i EBC mogła być karą za wcześniejszą aktywną współpracę Cypru z Rosją i oligarchami, którzy bez problemu deponowali w cypryjskich bankach – nie zawsze legalnie nabyte – ogromne sumy. O cypryjskich bankach od lat mówiono jako o pralni rosyjskich pieniędzy.

Grecja, która otrzymała pomoc na (w dużym stopniu) własnych warunkach, i tak ma ogromny problem z zastosowaniem się do ustaleń. Cypr z kolei podjął się realizacji wszystkich punktów porozumienia, choć jego przyjęcie wiązało się z wysokimi kosztami społecznymi.

Skoro przyczyną cypryjskiego kryzysu były problemy Grecji, naturalne jest pytanie, czy kolejne perturbacje w Grecji – których należy się spodziewać choćby w dlatego, że ta odmawia dalszej współpracy z trojką – mogą naruszyć stabilność Cypru? Pewnym zagrożeniem dla cypryjskiego systemu bankowego mogą być działające na Cyprze oddziały greckich banków (Alpha Bank, Narodowy Bank Grecji, Eurobank i Pireus Bank). Gdyby którykolwiek z nich znalazł się w trudnej sytuacji w państwie macierzystym, wątpliwe, by Grecja zasponsorowała jego sanację.

Rosyjskie interesy

W ostatnich tygodniach o Cyprze nie pisało się jednak ani w kontekście wychodzenia z kryzysu, ani gazu. Unia Europejska jest zdziwiona – i zaniepokojona zawartym pod koniec lutego w Moskwie porozumieniem, na podstawie którego rosyjskie okręty będą mogły swobodnie zawijać do cypryjskich portów. Podpisali je prezydent Władimir Putin i jego cypryjski odpowiednik Nikos Anastasiadis. Na wspólnej konferencji prasowej na Kremlu gospodarz spotkania zapewnił, że pogłębienie współpracy wojskowej nie jest wymierzone przeciwko żadnemu konkretnemu krajowi, a z portów mają korzystać przede wszystkim okręty rosyjskiej marynarki wojennej uczestniczące w międzynarodowych akcjach antyterrorystycznych.

Porozumienie to jest tylko jednym z wielu dokumentów przyjętych w Moskwie (podpisano także porozumienia o charakterze gospodarczym), lecz niewątpliwie ma największe znaczenie. Z jednej strony jest manifestacją, że nie wszystkie kraje UE popierają izolację Rosji, a takie zagranie wizerunkowe ma dla tejże ogromne znaczenie. Jednocześnie sprawi ono, że Cypr umocni swoją rolę wśród „przyjaciół Rosji”, a pozycja taka nieraz przynosiła mu bardzo wymierne korzyści. W 2011 r. Rosja udzieliła wyspie pożyczki w kwocie 2,5 mld euro, a gdy w 2013 r. trwały negocjacje dotyczące pomocy unijnej, Moskwa poparła stanowisko Nikozji, zgodnie z którym warunki przedłożone przez Brukselę były nie do zaakceptowania.

Do owego klubu przyjaciół Rosji należą także Grecja i Węgry. Państwa te sprzeciwiły się wprowadzeniu sankcji przeciw Federacji Rosyjskiej i choć oficjalnie musiały do nich przystąpić, to przy różnych okazjach ich przedstawiciele podkreślali, że jest to decyzja nieuzasadniona. 17 marca 2015 r. otrzymały od Moskwy nagrodę za swoją postawę: Rosja cofnęła nałożone przez siebie embargo na produkty spożywcze wobec Cypru, Grecji i Węgier. Być może w przyszłości w tej uprzywilejowanej pozycji znajdą się także Hiszpania i Włochy, które również dały się poznać jako przeciwnicy wzmacniania sankcji.

>>> Czytaj też: Rosja wprowadza bankowe sankcje. Na czarnej liście znalazło się 41 państw