Klucz do niego znajduje się w raporcie CEED Institute i Rady Inwestorów w Afryce - pisze "Rzeczpospolita". Dokument analizuje przyzwyczajenia konsumentów Afryki Subsaharyjskiej i stara się wyjaśnić, jakie szanse i zagrożenia mogą z nich wynikać dla inwestorów. Wnioski są ważne tym bardziej, że o afrykańskich społecznościach biznes wie stosunkowo niewiele.

- Rządy afrykańskich państw zdają sobie sprawę, że muszą przekształcić model gospodarek z opartego na eksport surowców, na taki, w którym ważną rolę odgrywać będzie produkcja dóbr i usług - mówi Jacek Jankowski, ambasador RP w Etiopii. Pomóc mają w tym niedoceniani afrykańscy konsumenci, którzy zdaniem autorów raportu stali się napędową siłą tamtejszych gospodarek. Obecnie ponad połowa najszybciej rosnących gospodarek na świecie to gospodarki Czarnego Lądu. Średnie tempo wzrostu PKB dla Afryki Subsaharyjskiej w ostatnich latach to ponad 5 proc. rocznie, wydatki konsumpcyjne natomiast rosły tam w tempie 4 proc.

>>> Czytaj też: Do 2050 roku pół świata bez wody. Będą wojny o rzeki?

Afrykański konsument powinien kupować coraz więcej. Co takiego nabywa? W tej chwili głównie żywność i napoje, bilety na transport, ubrania oraz obuwie. Sporo wydaje też na rachunki. Wielkie rozwojowe szanse na tym kontynencie ma motoryzacja. W Afryce sprzedaje się rocznie 1,8 mln nowych samochodów. To zaledwie ok. 15 proc. sprzedaży na rynku europejskim. Liczba ta powinna w ciągu kilku lat wzrosnąć do 6 mln.

Afrykańska klasa średnia jest szacowana przez ekspertów na ok. 300 mln osób, których zdolności nabywcze cały czas rosną. W tej chwili zdecydowanie największymi gospodarkami na kontynencie jest Nigeria i RPA. Więcej w "Rzeczpospolitej".

>>> Polecamy: Chiny ruszają na podbój Pakistanu. Zainwestują 46 mld dolarów