Udowodnił, że potrafi rozwijać działalność biznesową w zrównoważony sposób, do tego w oparciu o zrozumienie wymagań rynku i potrzeb klientów. Ponadto jest innowatorem – tak Ronald de Jong, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny ds. rynku w firmie Royal Philips, skomentował kwietniowy awans Tomasza Lisewskiego na dyrektora generalnego firmy w Europie Środkowej i Wschodniej.

Teraz Lisewski pokieruje działaniami korporacji w 17 krajach, w tym m.in. w Czechach, Polsce, Rumunii i na Węgrzech. Dotychczas stanowisko to zajmował Joost Leeflang, któremu powierzono zarządzanie globalną działalnością handlową pionu diagnostyki obrazowej w Philips Health Systems. W naszym regionie firma koncentruje się na sprzedaży oświetlenia, technologii medycznych oraz rozwiązań służących indywidualnej opiece medycznej.

Dla konkurentów awans Lisewskiego również nie był zaskoczeniem. Wszyscy jednogłośnie przyznają, że ciężko na niego zapracował. Przez ostatnie 2,5 roku zarządzał sektorem produktów dla zdrowia w Europie Środkowej i Wschodniej. Do tego z sukcesami, wprowadzając na rynek wiele nowych rozwiązań. Wśród nich można wymienić zestaw do depilacji światłem Lumea, szczoteczki oraz urządzenia do higieny jamy ustnej oparte na technologii sonicznej oraz urządzenie VisaCare do mikrodermabrazji skóry, dzięki któremu zabieg ten z profesjonalnego gabinetu trafił pod strzechy.

– Nie boi się wyzwań i ryzyka, bez którego trudno dziś o sukces, gdyż rynek jest bardzo konkurencyjny. Potrzebuje tym samym do rozwoju innowacji . A tych nie boi się oferować, nawet gdy konkurencja uważa, ze jest jeszcze na nie za wcześnie, bo rynek i konsumenci nie są na nie przygotowani – komentuje współpracownik Tomasza Lisewskiego. On sam natomiast nie ukrywa zadowolenia. Szczególnie że praca w Philipsie jest tym, do czego dążył. Podkreślił to zresztą, przyjmując nowe stanowisko. – Firma ma unikalną pozycję pozwalającą jej odpowiadać na wyzwania stojące przed Europą Środkową i Wschodnią oraz jej społeczeństwem – podsumował Tomasz Lisewski.

>>> Czytaj też: Legendarna marka na skraju bankructwa? Sharp potrzebuje 2 mld dolarów

Jego awans jest o tyle znaczący, że jest pierwszym Polakiem, któremu udało się tak daleko dotrzeć w holenderskim Philipsie. Tomasz Lisewski miał nosa, przechodząc w kwietniu 2009 r. do firmy na stanowisko dyrektora generalnego segmentu produktów konsumenckich. Niedługo potem objął bowiem w Amsterdamie stanowisko globalnego dyrektora marketingu rozwiązań do pielęgnacji osobistej, co było poważnym osiągnięciem nie tylko w tym koncernie, ale i w ogóle w Polsce, bo znalazł się w gronie rodzimych menedżerów, którym zagraniczne spółki powierzyły wysokie stanowiska w swojej strukturze.

Od samego początku zresztą współpracował z największymi światowymi koncernami. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w mniejszych przedsiębiorstwach San oraz Goman, ale już przez kolejnych 11 lat związany był z firmą Kimberly-Clark, gdzie rozpoczynał od regionalnego marketingu marki Kleenex, zostając później menedżerem generalnym w Polsce, a wreszcie trafił na stanowisko dyrektorskie do centrali, gdzie w różnych okresach zajmował się Austrią, Rosją i Wielką Brytanią. W karierze zawodowej przydały mu się studia, które wybrał. Ukończył bowiem handel zagraniczny na Uniwersytecie Gdańskim, jest także absolwentem studiów MBA. Tomasz Lisewski pochodzi z Gdańska. Ma 44 lata. Jest żonaty, ma dwójkę dzieci.