Zdaniem byłego ministra transportu Jerzego Polaczka z PiS ostatnie lata ujawniły nie tyle problemy z finansowaniem inwestycji, ile wynaturzenie samego systemu. – Niechlubnym dorobkiem programu inwestycyjnego jest 10 mld zł, na jakie opiewają nierozwiązane spory między zamawiającym a wykonawcami. Mieliśmy też przypadki, w których pewne zadania inwestycyjne wykonywali przedstawiciele państw spoza UE, np. z Macedonii czy Chin, co często kończyło się kłopotami, jak przy budowie autostrady A2 i A4 – przypomniał Jerzy Polaczek.

Artur Popko z Budimeksu zwrócił uwagę na problem obecności na rynku zagranicznych firm o wątpliwej reputacji. – Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, jeśli oferta wykonawcy odbiega o 30 proc. od szacunków zamawiającego, należy ją szczegółowo zbadać. Ale tak się nie dzieje. Wykonawca przedstawia nieweryfikowalne referencje z przedziwnych krajów, a zamawiający nie ma możliwości prawnych, by takie oferty odrzucać – przekonywał przedstawiciel Budimeksu.

Paneliści przypomnieli sytuację sprzed Euro 2012, gdy okazało się, że część projektów nie będzie ukończona, a branża jest w gorszej kondycji, niż wcześniej się wydawało. – Od trzech lat mówimy, że podział ryzyk między zamawiającym a wykonawcą jest zbyt przesunięty w stronę tego ostatniego. Równie często apelujemy o waloryzację cen. Oczekuje się od nas stałej ceny przy projektach trwających kilka lat – mówił Wojciech Trojanowski ze Strabagu.

Wtórował mu Krzysztof Błażejowski, dyrektor ds. badań i rozwoju w Orlen Asfalt sp. z o.o. – W Hiszpanii podobne projekty doprowadziły do wzmocnienia branży. A przecież tam korzystano z tych samych europejskich pieniędzy co tutaj. Ciągle czekamy na zasadnicze zmiany w prawie zamówień publicznych – powiedział Błażejowski.

Joanna Bensz z CH2M Hill Polska uważa, że o ile prawidłowo definiujemy problemy nękające branżę drogową, o tyle brakuje konstruktywnych działań. – GDDKiA prowadzi rozmowy z firmami z naszej branży pod kątem usprawniania systemu. Ciągle pojawiają się nowe pomysły, ale nie przekłada się to na konkretne rozwiązania – przekonywała.

Podczas panelu poruszono także kwestie związane z opłatami za korzystanie z autostrad. Jak mówił Marek Cywiński z Kapsch Telematic Services, sytuacja jest paradoksalna. – System opłat viaTOLL został uznany za jeden z najnowocześniejszych w Europie, do tej pory przyniósł ok. 4,4 mld zł wpływów, mimo że opłaty nie są wygórowane. W ubiegłym roku rząd zdecydował o wprowadzeniu powszechnych opłat elektronicznych, a teraz ten temat odsuwa w czasie. Nie rozumiem, dlaczego problem próbuje się uzasadniać monopolem jednej firmy. Trzeba mieć na uwadze, że wzięliśmy na siebie całe ryzyko i odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu – tłumaczył. Zwrócił też uwagę, że ostatnio wyhamowało tempo rozszerzania systemu. – W tym roku dołączonych zostanie tylko ok. 200 km dróg – wskazał. Tymczasem harmonogram zakładał, że do 2018 r. w systemie ma być ponad 7 tys. km dróg, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się mało realne.