Zauważają to również inwestorzy krajowi i zagraniczni. Rynek medyczny stał się dla nich bardzo atrakcyjny, co w przełożeniu dla osób starszych będzie bardzo korzystne. Dzięki temu będzie można tworzyć coraz to lepszą opiekę i propozycje dla seniorów.

Jeszcze kilka lat temu w medycynie nie istniała kategoria zysku. To powoli zaczyna się zmieniać. Wciąż jednak rozwój rynku prywatnych usług medycznych hamuje niepewne otoczenie regulacyjne.

Doktor Gregory House, antypatyczny bohater serialu, zarządzał departamentem medycyny diagnostycznej w fikcyjnej placówce Princeton-Plainsboro Teaching Hospital w New Jersey. Ponieważ szpital był prywatny, więc niejednokrotnie uratowani dzięki dalekim od ortodoksji metodom dra House’a pacjenci opuszczali szpital z rachunkami na całe życie. Prywatna służba zdrowia nie zawsze jednak musi oznaczać wysokie koszty; wręcz przeciwnie, może stanowić alternatywę dla publicznej – przekonywali w Katowicach uczestnicy panelu dyskusyjnego Inwestorzy i medycyna.

Na razie jednak rozwój sektora jest hamowany przez wiele różnych czynników, z których najważniejszym jest niestabilność i nieprzewidywalność otoczenia prawnego. – W Polsce nie udało się wprowadzić długofalowej polityki w zakresie ochrony zdrowia. Zamiast tego działa się od wyborów do wyborów – powiedziała Anna Rutkiewicz, prezes zarządu Lux Medu. Michał Kędzia, partner w spółce inwestującej w ochronę zdrowia Enterprise Investors, wskazywał, że problemem jest brak przejrzystych reguł długofalowej, minimum pięcioletniej kontraktacji usług. – W zależności od typu świadczonej usługi bardzo wysokie są również koszty wejścia – dodała prezes zarządu EMC Instytut Agnieszka Szpara.

Pomimo nie do końca sprzyjających warunków coraz więcej jest podmiotów zainteresowanych wejściem na ten rynek. – Na inwestycje w medycynę należy patrzeć jak na każdą inną inwestycję, czy będzie to budowa supermarketu, czy produkcja małych AGD. Analizuje się popyt, podaż oraz jakość obecnie świadczonych usług i na tej podstawie podejmuje się decyzje – powiedział Kędzia, którego fundusz po takiej właśnie analizie zdecydował się zainwestować w onkologię. Podmioty zainteresowane medycznym biznesem w Polsce już teraz są bardzo różne, czy to pod postacią funduszy inwestycyjnych, funduszy działających na zasadzie not for profit.

Paneliści zgodzili się, że przyszłością branży medycznej jest konsolidacja, nawet (a może nawet przede wszystkim) na poziomie szpitali powiatowych, która zapewni osiągnięcie efektu skali. – Pozwoli to na ograniczenie kosztów operacyjnych. W ten sposób jednostki będą mogły integrować usługi administracyjne, takie jak kadry, płace czy IT, będą mogły tworzyć grupy zakupowe, wysyłać pracowników na szkolenia, a nawet dzielić się personelem – zwłaszcza tam, gdzie jest problem z dostępem do specjalistów – tłumaczyła Agnieszka Szpara. Instytucjami, które już w tej chwili mogłyby konsolidować, są urzędy marszałkowskie, które często zarządzają siecią kilkunastu szpitali.

Na szanse i wyzwania polskiego rynku nakładają się jeszcze jego uwarunkowania, wymuszone po części przez procesy demograficzne, w szczególności starzenie się społeczeństwa. Jak przypomniała Beata Drzazga, prezes zarządu BetaMed SA, odpowiedzieć na to wyzwanie będzie musiała nie tylko publiczna, ale i prywatna służba zdrowia. – Starsze osoby w ośrodkach opiekuńczych nie mają się tylko starzeć. Trzeba im przedstawić kompleksową ofertę, wychodzącą poza leczenie i rehabilitację.