Dwaj inni oferenci: Sikorsky z zakładami w Mielcu oraz włosko-brytyjska AgustaWestland z PZL-Świdnik, nie spełnili wszystkich wymogów postępowania. Rozstrzygnięcie MON wywołało falę krytyki ze strony związków z obu zakładów. Pojawiły się nawet zarzuty o ustawienie przetargu. "To niestosowne sugestie" - mówił dwa dni temu minister Tomasz Siemoniak. Zaprosił jednocześnie przedstawicieli związków na spotkanie i merytoryczną rozmowę o faktach. "Ja jestem otwarty na dialog ale to nie związki zawodowe mają decydować o tym, jaki sprzęt kupuje wojsko" - podkreślił szef MON.

>>> Czytaj też Polskie wojsko rozpocznie testy helikopterów Caracal

Informację o tym, że przetarg śmigłowcowy wygrało konsorcjum Airbus, kierownictwo resortu obrony podało w miniony wtorek. Od razu pojawiły się wypowiedzi central związkowych krytykujące taki wybór. Sugerowano także protesty w tej sprawie. Minister obrony jest przekonany, że w trakcie dzisiejszego spotkania odbędzie się rzeczowa dyskusja, a informacja resortu rozwieje wątpliwości central związkowych.

Reklama

Mniej emocji budzi natomiast inna decyzja MON, w sprawie programu "Wisła", czyli systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Negocjacje w sprawie dostawy antyrakiet zdolnych zwalczać pociski balistyczne, będą dalej prowadzone z rządem USA oraz firmą produkującą wyrzutnie Patriot. Już w maju wicepremier Siemoniak ma polecieć do Stanów Zjednoczonych i rozpocząć szczegółowe konsultacje w tej sprawie. Zakup systemu antyrakiet ma pochłonąć - według szacunków ekspertów - ponad 20 miliardów złotych.

>>> Czytaj też: Mielec i Świdnik zawiedzione decyzją MON ws. śmigłowców. "Tak naprawdę nie było przetargu"