"To było dobre, merytoryczne spotkanie" - powiedział dziennikarzom tuż po zakończeniu rozmów minister Siemoniak.

Uzgodniono dalszą pracę obserwatora związkowego, którego powołano na początku kwietnia. Zostanie on zaproszony między innymi do rozpoczynających się 12 maja testów śmigłowca Caracal, który wygrał postępowanie oraz do zapoznania się z dokumentacją przetargu. Przy okazji wicepremier Siemoniak przypomniał, że resort - w ramach długoletniej modernizacji floty śmigłowcowej - planuje wymienić w sumie 200 wiropłatów. Dlatego - jak tłumaczył minister - w kolejnych przetargach jest miejsce dla rodzimego przemysłu lotniczego.
Związkowcy po spotkaniu mówili z kolei, że były to ważne pod względem merytorycznym rozmowy. Roman Jakim z sekcji krajowej NSZZ Solidarność przemysłu lotniczego powiedział, że uzyskano odpowiedzi na pytania, które nurtują związkowców.
"Dotychczasowe nasze wypowiedzi były oparte na doniesieniach prasowych i informacjach uzyskanych od różnych lobbystów, polityków" - przyznał Jakim. Szef sekcji krajowej NSZZ Solidarność przemysłu lotniczego przekazał, że teraz związkowcy jadą na konsultacje w teren, zweryfikować to co usłyszeli w MON ze swoimi zarządami.

W miniony wtorek rząd ogłosił, że spośród trzech ofert w przetargu na śmigłowce, do dalszych testów przechodzi tylko jedna maszyna - śmigłowiec francuskiego konsorcjum Airbus Helicopters, nazywany Caracal'em.
O dostawę maszyn dla wojska walczyły jeszcze Sikorsky Aircraft z zakładami PZL-Mielec oraz AgustaWestland, właściciel świdnickiej fabryki lotniczej.

Szef Sztabu Generalnego tłumaczył dziś w południe na specjalnie zwołanej konferencji, że resort obrony liczył na trzy konkurencyjne oferty. Niestety - ze względów formalnych - to, co proponowały rodzime zakłady, nie mogło być w ogóle rozpatrzone. Jeden z oferentów proponował między innymi dostawę śmigłowców dwa lata później niż chciało MON. Drugi zaś nie przedstawił oferty na śmigłowiec z uzbrojeniem. 

>>> Czytaj też: PZL-Świdnik: MON nie zrozumiał naszej oferty