Jeszcze w sierpniu zeszłego roku Prokuratura Generalna poinformowała, że Mychajło Jeżel jest podejrzewany o zniszczenie systemu aprowizacji armii w czasie, gdy był ministrem obrony, czyli w latach 2010-2012. Jednak dopiero teraz prezydent Petro Poroszenko poinformował, że podjął decyzję o jego odwołaniu. Przygotowywane są odpowiednie dokumenty.

Szef państwa dodał, że powinien był wziąć pod uwagę, jak ważna jest placówka w Mińsku w związku z tym, że prowadzone są tam rozmowy pokojowe. Powtórzył też, że Ukraina będzie przestrzegać ustaleń, które zapadły w białoruskiej stolicy w połowie lutego, a wojsko nigdy nie rozpocznie jako pierwsze ofensywy.

W ciągu ostatniej doby na wschodzie Ukrainy zginął jeden żołnierz, dwóch zostało rannych. Separatyści atakowali wojskowych 17 razy, w tym z zabronionej przez mińskie porozumienia artylerii. 

>>> Czytaj też: Bunt oligarchów na Ukrainie? Poroszenko walczy z "pseudostrajkami"