Oznacza to, że nie będą one dostosowywane do wzrostu cen i kosztów utrzymania. Rezygnacja z indeksacji płac to jeden z kluczowych i najbardziej kontrowersyjnych elementów polityki oszczędnościowej belgijskiego rządu. Jak tłumaczą władze, ma to pomóc pobudzić konkurencyjność gospodarki i stworzyć nowe miejsca pracy. Plany te spotkały się jednak z dużym sprzeciwem związków zawodowych, które podkreślają, że takie działania są nieskuteczne i niesprawiedliwe, bo uderzają przede wszystkim w biedniejszych obywateli.

Mimo licznych antyrządowych manifestacji w całym kraju belgijskie władze postawiły na swoim - w tym tygodniu projekt przepisów dotyczący indeksacji płac został przegłosowany przez posłów. Na reakcje związkowców nie trzeba było długo czekać. Działacze zapowiedzieli, że będą domagać się anulowania przepisów przez Trybunał. Decyzję tę skrytykował wicepremier i minister pracy Kris Peeters. 

>>> Czytaj też: Uber walczy o europejski rynek. Przełomowa zgoda na działalność w Brukseli?