Jedenaście lat temu tylko jedna czwarta nowych mieszkań była budowana na piątej, szóstej lub siódmej kondygnacji. Obecnie analogiczny wynik zbliża się już do 40 proc.

Coraz więcej lokali powstaje na wyższych kondygnacjach

Główny Urząd Statystyczny, co roku prezentuje informacje na temat liczby pięter oraz mieszkań w ukończonych budynkach. Dane GUS-u dotyczą inwestycji prowadzonych poza budownictwem indywidualnym. Mowa o projektach realizowanych przez deweloperów, spółdzielnie, zakłady pracy, gminy i towarzystwa budownictwa społecznego (tzw. TBS-y). Udział spółek deweloperskich w tej grupie inwestorów jest dominujący. W 2004, 2009 i 2014 r. deweloperzy ukończyli odpowiednio 56%, 82% oraz 88% mieszkań poza budownictwem indywidualnym. Dlatego wyniki zaprezentowane w poniższej tabeli dotyczą głównie inwestycji prowadzonych przez firmy deweloperskie.

Po porównaniu odpowiednich danych GUS-u z 2004, 2009 i 2014 r. można zauważyć, że stopniowo zmniejsza się udział lokali wybudowanych na trzeciej oraz czwartej kondygnacji – zauważa Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Wspomniane mieszkania już nie dominują w projektach nowych bloków. Przez dziesięć lat ich udział spadł z 54% do 33%. Warto zwrócić uwagę, że coraz większe znaczenie zyskują lokale wybudowane na piątej, szóstej lub siódmej kondygnacji. W 2004 r. takie mieszkania stanowiły jedną czwartą ukończonych „M”. Dziesięć lat później już 39% nowych lokali znajdowało się na wyższych kondygnacjach (piątej, szóstej oraz siódmej).

Zmiany są widoczne również w przypadku wyżej umiejscowionych mieszkań. Ich udział w puli wybudowanych lokali zwiększa się nieco wolniej. W trakcie dziesięciu lat (2004 r. – 2014 r.) analizowana wartość wzrosła z 13% do 18%. To wskazuje, że mamy do czynienia z jednoznacznym kierunkiem zmian, a ich zakres nie ogranicza się do niższych budynków. Dobrym podsumowaniem opisywanego trendu jest następujący wniosek: w 2004 r. statystyczne nowe mieszkanie było umiejscowione pomiędzy czwartą i piątą kondygnacją (wynik: 4,75). Obecnie przeciętny lokal znajduje się już o prawie jedno piętro wyżej.

Na budowach nadal dominuje tradycyjna technologia

W latach 2004 – 2014 wzrostowi wysokości powstających bloków nie towarzyszyły poważne zmiany technologiczne. Taki wniosek można wyciągnąć po przeanalizowaniu kolejnych danych GUS-u. Informacje zaprezentowane na poniższym wykresie wskazują, że poza budownictwem indywidualnym nadal dominuje tzw. technologia tradycyjna udoskonalona – tłumaczy analityk portalu RynekPierwotny.pl. Według definicji Głównego Urzędu Statystycznego, budynki wykonane w technologii tradycyjnej udoskonalonej, mają ściany nośne z cegły, bloczków lub pustaków. Typowym przykładem budynku wzniesionego w technologii tradycyjnej udoskonalonej może być blok mieszkalny, którego ściany nośne zostały wykonane z pustaka ceramicznego. 

Zgodnie z danymi GUS-u w 2004 r. aż 88% nowych mieszkań powstało w technologii tradycyjnej udoskonalonej. Około 7% ukończonych lokali zostało wybudowanych według zasad technologii monolitycznej. Po pięciu latach te proporcje nieco się zmieniły (technologia tradycyjna udoskonalona - 78%, technologia monolityczna - 18%).

Warto zwrócić szczególną uwagę na informacje pochodzące z ubiegłego roku (patrz powyższy wykres). Po ich sprawdzeniu okazuje się, że technologia monolityczna prawie nie straciła na popularności, podczas gdy cztery inne rozwiązania prawie przestały być stosowane. Z budów praktycznie zniknęła m.in. technologia wielkopłytowa i wielkoblokowa. Dzięki temu udział mieszkań wybudowanych w sposób tradycyjny wzrósł do 83%. Brak bardzo istotnych zmian technologicznych tłumaczy, dlaczego przeciętny czas budowy mieszkań deweloperskich już od dziesięciu lat wynosi około 25 miesięcy. 

>>> Czytaj też: Może jednak własne? RPP zapewniła kawalerkę za 550 zł miesięcznie