Sam tytuł wiosennej edycji raportu World Economic Outlook, którego regionalna prezentacja odbyła się w NBP, nie pozostawia złudzeń – „Nierówny wzrost: krótko i długoterminowe czynniki”. Zaczynając od tych pierwszych – w 2015 roku światowe PKB ma wzrosnąć o 3,5 proc., a w 2016 roku o 3,8 proc. Będzie to w większym stopniu niż do tej pory zasługa gospodarek rozwiniętych, bo kraje rozwijające się dostały zadyszki.

Powodem są specyficzne problemy największych z nich – Chin, Brazylii oraz Rosji, a także spadek cen ropy naftowej, który uderza we wszystkich eksporterów surowców. W tym roku PKB Rosji ma spaść o 3,8 proc., Brazylii o 1 proc., a Chin wzrosnąć o symboliczne – jak na ten kraj – 6,8 proc. W grupie gospodarek rozwiniętych MFW obniżył prognozy dla Stanów Zjednoczonych z 3,6 proc. do wciąż przyzwoitych 3,1 proc. Uwagę zwraca jednak głównie podwyższenie prognoz wzrostu PKB dla strefy euro i Japonii do odpowiednio 1,5 proc i 1 proc.

Przetasowania te to wynik zmiany kursów walutowych, a także wspomnianego spadku cen ropy oraz innych surowców, który trwa od września 2014 roku.

>>> Czytaj też: Koniec gospodarczego cudu. Turecka gospodarka spada w przepaść

– Cena ropy spadła od tego czasu o 45 proc. Zastanawialiśmy się czy stały za tym czynniki popytowe, czy podażowe zmiany na samym rynku. Spadek popytu miał oczywiście swoje znaczenie, ale decydujący wydaje się szok podażowy. Kraje, które nie należą do OPEC, szczególnie USA zwiększyły podaż, nastąpił też szybszy niż się spodziewano wzrost w krajach członkowskich. Do tego Arabia Saudyjska podjęła ważną decyzję niedostosowania wydobycia do nowych warunków – mówił podczas prezentacji w Warszawie Aqib Aslam, ekonomista MFW.

Według prognoz Funduszu baryłka ropy naftowej będzie jednak systematycznie drożeć, aby osiągnąć cenę 73 dolarów w 2016 roku. Nie zniweluje to wpływu na światową gospodarkę dotychczasowych niskich cen. Z modeli MFW wynika, że tylko ten czynnik zwiększy światowe PKB o 0,8 proc. w tym roku i o ponad 0,9 proc. w przyszłym. Drugą stroną tego medalu jest spadek inflacji bazowej odpowiednio o 2 proc. i 0,5 proc.

Od poprzedniej edycji raportu duże zmiany nastąpiły także w kursach walutowych. Osłabienie euro i jena, szczególnie względem dolara zwiększyło popyt i pomogło inflacji w strefie euro i Japonii, kosztem Stanów Zjednoczonych i Chin.

W tym miejscu Fundusz radzi też aby gospodarki wschodzące dostosowały swoje wydatki budżetowe do niższych cen ropy i pozwoliły na deprecjację kursu swoich walut. Gospodarki rozwinięte potrzebują zaś wyższego popytu i zwiększenia inwestycji publicznych.

Zmiana potencjalnego PKB i jego składowe

Zmiana potencjalnego PKB i jego składowe

źródło: Materiały Prasowe

Wdrożenie tych reform może jednak nie być łatwe ze względu na trwale niższy od potencjalnego wzrost w większości gospodarek. MFW definiuje wzrost potencjalny jako wynik PKB bez inflacyjnej ani deflacyjnej presji.

Raport przynosi ciekawy rozdział, z którego wynika, że produktywność i zatrudnienie zaczęły hamować jeszcze przed kryzysem z 2008 roku, po nim dołączyło do tego hamowanie inwestycji kapitałowych. W ten sposób wszystkie trzy czynniki składające się na potencjalny wzrost PKB niedomagają.

MFW podaje, że w czasie kryzysu wzrost potencjalny w gospodarkach rozwiniętych spadł o pół punktu procentowego z powodu niższego zaangażowania kapitału i mniejszego wzrostu zatrudnienia. Na rynkach wschodzących spadek wynosił aż 2 punkty procentowe z powodu niższego tempa przyrostu wydajności pracy.

Prognoza na lata 2015-2020 także nie napawa optymizmem. Zarówno w gospodarkach rozwiniętych, jak i wschodzących odnotujemy dalsze pogorszenie trzech składowych wzrostu potencjalnego. Coraz mniej osób będzie wchodzić na rynek pracy, a coraz więcej przechodzić na emerytury. Wydajność pracy także nie będzie rosła. Tak samo jak inwestycje kapitałowe.

>>> Czytaj też: Konflikt na linii Turcja - Rosja. Erdogan krytykuje Putina

W efekcie produkt potencjalny dla rozwiniętych gospodarek przez najbliższych pięćlat to tylko 1,6 proc. (jeszcze w latach 2001-2007 było to 2,2 proc.), a dla gospodarek wschodzących 5,2 proc. (spadek z 6,7 proc. w latach 2001-2007). W takich warunkach ciężko będzie o stabilność fiskalną i wyjście z polityki ujemnych stóp procentowych. W wielu gospodarkach rozwijających się trudniejsza będzie także poprawa warunków życia.

W tej edycji World Economic Outlook przyjrzano się także inwestycjom prywatnym. Przeżywają one prawdziwą zapaść. Szczególnie w rozwiniętych gospodarkach, a wśród nich zwłaszcza w strefie euro. Nawet Polska dopiero wraca do poziomu z prognozy MFW z 2004 roku, a ścieżka narysowana w prognozie z 2007 roku póki co jest nieosiągalna.

MFW pisze jednak wprost, że nieinwestujące firmy zachowują się normalnie biorąc pod uwagę otoczenie gospodarcze. Innymi słowy: bardzo mała część spadku inwestycji może być wytłumaczona czynnikiem innym niż prozaiczny spadek popytu. Dopiero on wymaga wyjaśnienia i łączy się z diagnozą spadku wzrostu potencjalnego.

Jak jednak działać na przekór tak silnym tendencjom? MFW rekomenduje zwiększenie inwestycji publicznych, które pomogą „pobudzić popyt w krótkim terminie, zwiększyć podaż w średnim terminie i przez to zwiększyć inwestycje prywatne w krajach, w których warunki są do tego właściwe”. Inwestycjom pomogłyby także reformy zwiększające współczynnik aktywności zawodowej, likwidacja nawisu długów oraz uporządkowanie bilansów banków. Szczególnie te dwa ostatnie punkty są łatwe do zarekomendowania, ale niezwykle trudne do zrealizowania.