Według kompromisu zawartego we wtorek, ma ona zostać wprowadzona 1 stycznia 2019 roku.

Tak zwana rezerwa stabilizacyjna to mechanizm, który doprowadzi do podniesienia cen pozwoleń, co ma zmobilizować państwa członkowskie do większej redukcji emisji dwutlenku węgla. Polska zabiegała o to, aby rezerwę wprowadzić w roku 2021 i takie rozwiązanie udało się wcześniej przeforsować wśród państw członkowskich, ale już nie w negocjacjach z europosłami. Ci ostatni opowiadali się za tym, by nastąpiło to wcześniej. Ostatecznie uzgodniono, że będzie to rok 2019.

Dzisiejsze porozumienie przewiduje także, że do rezerwy przeniesione zostaną uprawnienia wcześniej zdjęte z rynku , które - według początkowych założeń - miały na niego powrócić. Tak się jednak nie stanie - co także jest niekorzystne dla naszego kraju. Teraz uzgodnienia prezydencji i europosłów muszą być jeszcze zaakceptowane przez przedstawicieli wszystkich państw członkowskich, a następnie przez unijnych ministrów i Parlament Europejski. 

>>> Czytaj też: Prawnik z ONZ ostrzega: Umowa TTIP jest niebezpieczna dla praw człowieka