Uszkodzony rosyjski statek spłonie w ziemskiej atmosferze w ciągu najbliższej doby.

Kadłub spali się w powietrzu na dużej wysokości i nie jest pewne, czy jakiekolwiek większe jego części w ogóle przetrwają lot przez atmosferę. "Progress" leci bowiem z prędkością około 27 tysięcy kilometrów na godzinę. Według Europejskiej Agencji Kosmicznej, ryzyko dla ludzi jest znikome: w ciągu sześciu dekad orbitalnych lotów jeszcze się nie zdarzyło, by komukolwiek spadł na głowę jakiś kosmiczny złom.

Bezzałogowy "Progress" został wystrzelony z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie ponad tydzień temu. Leciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną; jej załodze miał dostarczyć prawie trzy tony zapasów. Niedługo po starcie statku, rosyjscy kontrolerzy lotu jednak stracili z nim kontakt i już nigdy go nie odzyskali.

>>> Czytaj też: Polskie firmy podbijają kosmos. Robimy już 23 projekty dla agencji kosmicznej