2,2 tys. nowo ogłoszonych zwolnień będzie dotyczyć niemieckiego rynku. To nie pierwsze wielkie zwolnienia ogłoszone przez Siemensa. Już w lutym spółka zapowiadała, że w wyniku restrukturyzacji pracę w koncernie straci 7,8 tys. osób. W sumie, zapowiedziane od grudnia ubiegłego roku zwolnienia mają objąć 13,1 tys. osób, czyli około 4 proc. całej załogi Siemensa. Dzięki redukcji zatrudnienia, spółka chce zaoszczędzić w przyszłym roku 1 mld euro.

Słabe wyniki finansowe Siemensa to w dużej mierze efekt spadku cen ropy. Zysk segmentu przemysłowego koncernu spadł w drugim kwartale fiskalnym o 4,9 proc. do 1,66 mld euro. Analitycy Bloomberga oczekiwanie, że wyniesie ok. 1,71 mld euro. 

>>> Czytaj też: Siemens wybuduje blok gazowo-parowy dla PKN Orlen

Siemens poinformował, że spółka musi teraz stawić czoła trudnym warunkom panującym na globalnym rynku energii. Jak zaznacza koncern, działalność Siemensa związana z rynkiem gazu i energii jest ograniczana przez „zmiany regulacyjna, masową erozję cen, agresywną konkurencję i regionalne przegrzanie rynków”. Spółka traci też przez sankcje nałożone na Rosję. W połowie kwietnia, szef Siemensa Joe Kaeser mówił niemieckiej gazecie "Bild am Sonntag”, że sprzedaż koncernu na ten rynek spadła z o ponad połowę powodu embarga.

We wrześniu ubiegłego roku Siemens podpisał umowę przejęcia amerykańskiego producenta sprzętu naftowego Dresser-Rand. Transakcja opiewała na 7,6 mld dol. Od tego czasu euro osłabiło się względem dolara o 12 proc., a ceny ropy spadły o 29 proc. Racjonalność przejęcia amerykańskiego koncernu stanęła więc pod znakiem zapytania. Dresser-Rand ogłosił w lutym, że zwolni 8 proc. swoich pracowników. Transakcja przejęcia spółki przez Simensa musi zostać jeszcze zatwierdzona przez Komisję Europejską.

>>> Czytaj też: Pesa w tarapatach. Polski producent poległ na niemieckim rynku