Jak wynika z informacji Bloomberga, Syngenta odrzuca na razie ofertę Monsanto, ale nie przekreśla jej definitywnie. Koncern argumentuje, że zaoferowana przez Amerykanów wycena spółki jest zbyt niska, a przeprowadzenie ewentualnej fuzji jest ryzykowne.

Monsanto chciał zaoferował szwajcarskiej spółce 449 franków szwajcarskich za akcję. 45 proc. wartości transakcji miałoby zostać uregulowanych w gotówce. Cena zaproponowana przez Amerykanów jest o 35 proc. wyższa niż giełdowa wartość akcji Syngenty z wczorajszego zamknięcia. 

>>> Czytaj też: GMO gorsze niż bomba atomowa? Skutki dla ludzkości mogą być katastrofalne

Na wieść o ewentualnym przejęciu, akcje szwajcarskiego producenta nawozów podskoczyły w górę. Kurs papierów Syngenty na giełdzie w Zurychu rósł w piątek rano o 17 proc. Tuż po 9:00 jedna akcja koncernu kosztowała 389 franków szwajcarskich, co oznacza rynkową wycenę spółki na poziomie 36,3 mld franków.

Połączenie spółek byłoby największym przejęciem w branży chemicznej. Dzięki transakcji, Monsanto mógłby konkurować z takimi gigantami, jak Bayer, BASF czy Dow Chemicals. Szwajcarska Syngenta jest największym na świecie producentem nawozów dla roślin, prowadzi także badania nad GMO. Monsanto z kolei to największy globalny producent nasion i genetycznie modyfikowanych roślin, takich jak kukurydza czy soja.

„Długoterminowa perspektywa Syngenty jest pozytywna. Potrafię więc zrozumieć, dlaczego domagają się wyższej wyceny. Obydwie firmy mają odmienne kultury korporacyjne, dlatego ciężko będzie połączyć je bez utraty efektywności” – uważa Patrick Rafaisz, analityk Bank Vontobel.

Największym przejęciem w branży chemicznej było warte 20 mld dol. połączenie spółek Hoechst i Rhone-Poulenc, w wyniku którego w 1999 roku powstał producent leków Aventis. Największą transakcją w segmencie nawozów sztucznych była zaś fuzja rosyjskich producentów potasu Uralkali i Silvinit w 2011 roku, wyceniana na ok. 10 mld dol. 

>>> Polecamy: Nowe unijne regulacje. Państwa mogą blokować żywność GMO