Hipster dziś robi to, co dla innych będzie na topie dopiero w przyszłości. Kiedy wszyscy zaczynają postępować zgodnie z wyznaczonym przez niego trendem, ten już kreuje kolejny. Jest zawsze krok przed. Dokładnie tak zachowują się młodzi wyborcy. Zmian na scenie politycznej nie zrozumie ten, kto nie przygląda się im dokładnie. – To młodzi wyznaczają wyborcze trendy – komentuje dr Błażej Poboży, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Uważny obserwator wyborcze trendy mógł przewidzieć już od 2011 r. To wtedy w grupie dorastających jeszcze głosujących załamało się poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Wyraźnie widać to w wynikach akcji „Młodzi głosują” prowadzonej przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. W jej ramach w każdym sezonie wyborczym w szkołach odbywają się symulacje głosowań. Bierze w nich udział ok. 300 tys. uczniów gimnazjów i liceów. Jeszcze w 2007 r. w tych głosowaniach wygrywała PO. Podobnie zresztą jak przy prawdziwych urnach. Cztery lata później tę partię poparło jedynie 19 proc. gimnazjalistów i 21 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. W eurowyborach 2014 trend się pogłębił – wyniki wyniosły odpowiednio 11 i 12 proc. Załamanie nastąpiło też w grupie 18–24 lata, czyli najmłodszej przystępującej do urn. W 2011 r. za PO było 32 proc., w 2014 – 19,3 proc. Od tego czasu Platforma zrobiła niewiele, by zdobyć ich serca.

W obecnych wyborach młodzi chętnie głosowali na kandydatów, których mainstream określa antysystemowymi. Choć trudno jeszcze mówić o ostatecznych liczbach, wskazują na to zarówno wstępne sondaże, jak i wyniki organizowanych przez CEO i tym razem wyborów. Znów można by się uczyć z historii – w wyborach parlamentarnych 2011 r. młodzi poparli Ruch Palikota, a w eurowyborach 2014 – Nową Prawicę Janusza Korwin-Mikkego.

– Obu polityków łączą hasła odnowy, odświeżenia sceny politycznej, a także obietnice łatwych rozwiązań. To slogany atrakcyjne dla młodych – tłumaczy Jędrzej Witkowski z CEO. – Z takimi samymi hasłami wcześniej występowała zresztą także Platforma Obywatelska – zwraca uwagę i przypomina koalicję PiS-LPR-Samoobrona, która stała się dla młodych symbolem opresji, bo dotknęła bezpośrednio ich samych. Do szkół zawitały mundurki, bezpieczeństwa pilnowały w nich „trójki giertychowskie”. A do tego z listy lektur znikały pozycje, z których przekazem nie zgadzał się ówczesny minister edukacji. Młodzi protestowali wtedy przed MEN, a księgarnie notowały rekordową sprzedaż książek Witolda Gombrowicza. PO właśnie wtedy miała najwyższe poparcie wśród młodych. Opowiadało się za nią 21 proc. wszystkich nastolatków.

>>> Czytaj też: Wall Street Journal - zmiana warty w Polsce. To zły zwiastun dla PO

Młody równa się antysystemowy

Młodzi zawsze głosują antysystemowo, ale dziś ten trend się pogłębia, bo jeszcze nigdy ich stosunek do życia publicznego nie był tak krytyczny – ocenia Witkowski. W raporcie CBOS „Młodzież 2013” krytyczną opinię o funkcjonowaniu demokracji wyraziło 70 proc. badanych. Dla porównania w 1998 r. niezadowolonych było o połowę mniej. I nic dziwnego – 92 proc. młodych jest przekonanych, że politycy dbają tylko o swoje kariery, niezależnie od tego, co mówią w kampanii. 84 proc. sądzi, że partie obchodzą jedynie głosy, a nie opinie wyborców. 78 proc. jest zdania, że zwykli obywatele nie mają wpływu na to, co robi rząd.

Nieznacznie ponad połowa uważa, że w czasie wyborów głosujący mają szansę dokonać rzeczywistego wyboru władzy. Młodzi kiepsko oceniają nie tylko politykę, ale też sytuację w całym kraju. W tym kontekście nie powinno dziwić, że aż 81 proc. z tych, którzy deklarują niezadowolenie z demokracji, jest zdania, że w niektórych przypadkach rządy niedemokratyczne mogą być lepsze dla kraju niż nasz obecny ustrój.

– Z jednej strony głosowanie na bardziej radykalnych kandydatów to wyraz kontestacji systemu. Z drugiej – pokazuje, że największe ugrupowania nie mają dla nich żadnej oferty. Szczególnie ci wyborcy, którzy są teraz na studiach albo właśnie je skończyli, widzą, że mają niewielkie perspektywy. Niepowodzenia wiążą z rządzącymi politykami, szukają więc alternatyw – uważa dr Poboży i dodaje, że w tej kampanii antysystemowi kandydaci używali trafiających do młodych kanałów komunikacji, przede wszystkim internetu.

– Młodzi są odważniejsi w swoich wyborach. Jeśli ktoś ich przekonuje, że będzie lepiej, to nie boją się zaryzykować. Starsi wyborcy podchodzą z rezerwą, bo widzieli już niejednego kandydata, który składał podobne obietnice – uzupełnia Jędrzej Witkowski.

Historia pokazuje jednak, że łaska młodego wyborcy na pstrym koniu jeździ. W 2005 r. 20 proc. licealistów i gimnazjalistów wybrałoby Andrzeja Leppera. Trzy lata później jego ugrupowanie zmieciono ze sceny politycznej. Partia Palikota, która w 2011 r. była trzecią siłą w Sejmie, dziś prawie nie istnieje. – To jest wina samych polityków, którzy nie potrafią utrzymać poparcia młodych. Dobrym przykładem jest Janusz Palikot – przekonuje dr Poboży. – Młodzież wymaga autentyczności, to jedno ze źródeł sukcesu Pawła Kukiza – dodaje. ©

>>> Polecamy: Polska się budzi. Antysystemowcy zburzą dzisiejszą układankę polityczną