Do wzrostu popularności kart kredytowych w tym ogarniętym chaosem kraju doprowadziły przede wszystkim wysoka inflacja i gwałtowny wzrost przestępczości.

Ludzie ścigają się, aby wydać swoje pieniądze tak szybko, jak to tylko możliwe, starając się uniknąć drastycznego wzrostu cen, które według szacunków Bank of America wzrosły w tym roku o 200 proc. Hiperinflacja sprawiła, że aby płacić w sklepach gotówką, należy mieć przy sobie plik z pieniędzmi wielkości cegły. Nie jest to najlepszy pomysł w kraju z drugim na świecie pod względem wskaźnika morderstw krajem.

- Zwiększyliśmy nasz udział w wydatkach wenezuelskich rodzin, wypierając gotówkę, chociaż ogólnie wydają one tyle samo, albo nawet mniej. To paradoksalna sytuacja – powiedział Gilberto Caldard, szef latynoamerykańskiego MasterCardu.

Caldart przyznaje, że jego firma osiąga w Wenezueli podobne wyniki, jak w innych państwach regionu, co jest wielkim sukcesem, biorąc pod uwagę, że kraj zmaga się z głęboką recesją.

MasterCard pobiera od części banków działających na wenezuelskim rynku opłaty za dokonane płatności kartami w dolarach. Podobnie zresztą czyni także główny obok Visy konkurent firmy w kraju, czyli American Express. Wartość boliwara gwałtownie spada. Od przejęcia rządów przez Nocolasa Maduro wenezuelska waluta straciła już 74 proc. do dolara.

>>> Polecamy: Rzeź na rynku obligacji. To zwiastuje przyszłe kłopoty