Łukasz Bugaj

Łukasz Bugaj

źródło: Materiały Prasowe

W przypadku blue chipów zachowany został status quo, czyli główny indeks pozostawał w ramach konsolidacji mrożącej zmiany średniej od końca kwietnia. Tym samym kluczowe okolice poziom 2500 pkt. pozostają przez podaż niezdobyte. Wszystko to dzieje się przy stosunkowo niewielkim obrocie i małej wrażliwości na zmiany w otoczeniu, które wykazują się większą amplitudą wahań. Nasz rynek od piątku przejawia pewną dozę inercji, na co wpływ może mieć koniec wynikowego sezonu. Inwestorzy w jego tracie dostosowali już wyceny spółek, a teraz nie przejawiają większych chęci do ich zmian.

Z drugiej strony czekać możemy na poważniejsze zmiany w otoczeniu, które w naturalny sposób musiałby znaleźć swoje przełożenie na GPW. Z kolei w Europie, mimo większej zmienności, żadne ważne poziomy nie zostały pokonane i obie rynkowe strony potrafiły dość skutecznie trzymać siebie nawzajem w szachu. Taki obrót sprawy umożliwiała aura spokojnego poniedziałku bez ważnych publikacji oraz brak nowych rewelacji odnośnie Grecji.

Lokalnie pewnych atrakcji dostarcza kampania wyborcza przed drugą turą wyborów prezydenckich, gdzie kontrkandydat urzędującego prezydenta wspomina o możliwości przewalutowania kredytów frankowych czy nałożenia nowego podatku na banki. Te wiadomości odbiły się na rynku pewnym echem, ale stosunkowo niewielkim, gdyż głowa państwa nie ma większych uprawnień w tym względnie i z tego powodu nie mogłaby jednomyślnie wprowadzić wiążących zmian w bankowych regulacjach.

Ostatecznie indeksy dużych i średnich spółek kosmetycznie zyskały na wartości, a średnia grupująca maluchy obniżyła loty w podobnie niewielkiej skali. Tym samym z prognostycznego punktu widzenia sesja nie miała większego znaczenia