Korespondent gazety pisze, że mimo fundamentalnych różnic między obozami Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy, dotychczasowa kampania była niezwykle nudna.

Niedzielna debata odmieniła jednak obu kandydatów, gwałtownie zerwano z konkursem uprzejmości, zadając ciosy poniżej pasa.

Jak czytamy, powód jest prosty. Po pierwszej turze wyborów fundamentalnie zmieniła się sytuacja obu kandydatów. Dla Bronisława Komorowskiego chodzi teraz o egzystencję, z kolei Andrzej Duda dostał szansę, aby z dekoracyjnego zastępcy, wymyślonego przez Jarosława Kaczyńskiego, stać się znaczącą postacią - czytamy.

Korespondent gazety dodaje, że na samym końcu kampania w Polsce znowu jest zderzeniem dwóch światów - staroświeckiego, spod znaku Boga i ojczyzny oraz nowego, spod znaku Europy, smartfona i przedmałżeńskiego seksu. Welon grzeczności został zdjęty - czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. 

>>> Czytaj też: Co dalej z Kukizem? Gwiazda rocka może podzielić polityczny los Palikota