Obowiązki prezesa Polskiego LNG (PLNG) – spółki stawiającej świnoujski terminal gazowy – pełni od miesiąca Jan Chadam, który szefuje równolegle Gaz-Systemowi. Jego zastępcą został zaś były prezes płockiego PERN Przyjaźń Robert Soszyński.

Zdaniem ekspertów po rozstrzygnięciu konkursu na nowy zarząd PLNG Chadam wróci do kierowania wyłącznie Gaz-Systemem, jednocześnie jednak część komentatorów na przyszłego szefa gazowniczej spółki typuje właśnie Soszyńskiego.

Chciał wrócić do ropy

– Zasiadanie w zarządzie PLNG to wielkie menedżerskie wyzwanie, które jest dla mnie na tyle fascynujące, że nie chciałbym go przedwcześnie porzucić – deklaruje obecny wiceszef firmy. Na pytanie, czy będzie się ubiegał o posadę prezesa tej spółki, nie chce jednak odpowiedzieć.

Przez ostatnie dwa i pół roku Soszyński był dyrektorem zarządzającym w międzynarodowej grupie brokerskiej Greco. – Bardzo dobrze wspominam tamten okres w moim życiu – przyznaje menedżer. – Sektor węglowodorów wciąż mnie na tyle pociągał, że chciałem jednak do niego wrócić – dodaje. Choć pracował w branży brokerskiej, myślami był nadal przy ropie i gazie. Najlepszym tego dowodem może być to, że na początku 2014 r. obronił na Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku pracę doktorską dotyczącą znaczenia obwodu kaliningradzkiego w polityce energetycznej Federacji Rosyjskiej.

Soszyński rozsmakował się w temacie, gdy w latach 2008–2011 był prezesem PERN Przyjaźń. Za jego rządów przychody tej grupy zwiększyły się niemal trzykrotnie (z ok. 540 mln zł do ok. 1,5 mld zł). Stało się to głównie za sprawą przejęcia przez PERN Przyjaźń spółki OLPP, która zarządza rurociągami i magazynami paliwowymi. – Te liczby obrazują to, co faktycznie uważam za swój sukces – mówi Soszyński.

Gdy kierował paliwową grupą, opracowano koncepcję budowy w Gdańsku nowej bazy, czyli terminalu naftowego, który – jak deklaruje obecny zarząd tej spółki – ma być gotowy przed końcem tego roku.

Zastępcą Soszyńskiego w PERN był Jerzy Melaniuk, dzisiaj prezes Portu Gdańskiego. – To był najlepszy okres w mojej pracy zawodowej, a pracuję już 40 lat – tak wspomina czasy pracy w Płocku. W czym tkwił sekret udanej współpracy? – W dobrym podziale kompetencji i ogromnym wzajemnym zaufaniu. To podstawa – wyjaśnia nam Melaniuk.

>>> Czytaj też: Cios w Rosję. Amerykański gaz LNG już w przyszłym roku może zalać Europę

Mokotowskie kung-fu

Znajomi dzisiejszego wiceprezesa PLNG żartują, że już kilkanaście lat temu zajmował on jedno z najwyższych stanowisk kierowniczych w Polsce: był członkiem zarządu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. – Biura zarządu znajdowały się na 16. piętrze, czyli wcale nie aż tak bardzo wysoko – śmieje się z tego Soszyński, który faktycznie już od kilkunastu lat zajmuje się zarządzaniem i to w różnych sektorach. Był szefem spółki Ciech Service, która należała do znanej chemicznej grupy, a także przez prawie trzy lata burmistrzem warszawskiego Mokotowa. – Zazwyczaj jesteśmy zakładnikami najlepszych propozycji zawodowych, jakie otrzymujemy – tłumaczy dziś decyzję o objęciu tej urzędniczej posady.

Co wiceszef PLNG robi w wolnym czasie? – Nie tylko teraz, ale od prawie 20 lat systematycznie uprawiam chińską sztukę walki kung-fu – zdradza menedżer. – Ale nie jestem żadnym Bruce’em Lee. Ćwiczę dla zdrowia – zastrzega.

Jak wygląda jego życie rodzinne? – Cały czas mam tę samą żonę – mówi Soszyński. – A dopełnieniem szczęścia jest to, że jest ona matką mojego syna – dodaje. ©?