W ubiegłym roku wśród ponad 8,1 tys. firm przemysłowych, prowadzących księgi rachunkowe i zatrudniających ponad 49 osób prawie 1,3 tys. było pod kreską – wynika z najnowszych danych GUS. Ich liczba skurczyła się o 152 przedsiębiorstwa w porównaniu z rokiem poprzednim i była najmniejsza od co najmniej 2004 r.

Zdaniem ekspertów ubiegłoroczny spadek liczby firm deficytowych to efekt tego, że cześć przedsiębiorstw, które miały kłopoty finansowe, wykorzystała poprawę koniunktury gospodarczej. Dzięki rosnącemu popytowi zwiększały sprzedaż produkowanych wyrobów, co sprzyjało wzrostowi ich przychodów.

Równocześnie firmy mogły ograniczać koszty, ponieważ spadały ceny materiałów i surowców zużywanych do produkcji. W rezultacie część firm, które wcześniej przynosiły straty, znalazła się na plusie. Z danych GUS wynika również, że mimo spadku liczby firm deficytowych zwiększyła się o 64 tys. do 338 tys. liczba pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwach z ujemną rentownością. A to oznacza, że miejsce średnich przedsiębiorstw, które były pod kreską, zajęły firmy z dużą liczbą zatrudnionych – na przykład kopalnie. Przy tym kłopoty finansowe mają firmy z różnych branż. Jedne dlatego, że są źle zarządzane, ponieważ ich menedżerowie mają niedostateczne kwalifikacje. Inne są deficytowe m.in. z powodu nietrafionych inwestycji, dużej konkurencji albo mają ujemną rentowność z wyboru – tak się rozliczają, aby zamiast zysku wychodziła im strata, bo w ten sposób unikają płacenia podatków.