Miedziowy gigant z Polski złożył wniosek o koncesję na złoże „Bytom Odrzański” ponad trzy lata temu. Maciej Koński, dyrektor naczelny Centrum Analiz Strategicznych i Rozwoju Bazy Zasobowej KGHM przypomina, że obszar ten sąsiaduje z obecnie eksploatowanymi złożami. Dla spółki ma on strategiczne znaczenie. Według szacunków firmy, które przytacza Maciej Koński na tym obszarze może znajdować się około 8 milionów ton surowca.

KGHM chce eksploatować te złoża. Spółka nie ukrywa jednak, że wydobycie na północ od Lubina i Polkowic nie ruszyłoby szybko. Według dyrektora centrum analiz wydanie koncesji i rozpoznanie zasobów zajmie około 7 lat. Kolejne kilka lat zajmie opracowanie dokumentów technicznych i studium wykonalności. Na koniec zostanie pogłębienie szybów i przygotowanie pozostałej infrastruktury. Proces ten może potrwać około 5 lat.

Profesor Sławomir Oszczepalski z Państwowego Instytutu Geologicznego zastrzega, że zasoby na obszarach perspektywicznych są szacunkowe i trudno je wprost porównać do tych udokumentowanych. Na niewykorzystanych do tej pory terenach zasoby miedzi mogą być nawet czterokrotnie większe niż w okolicach Lubina i Polkowic. Zasoby srebra mogą być dwukrotnie większe. Geolog dodaje, że szacunki oparte są na małej liczbie odwiertów, a takie z reguły są zawyżone.

Zdaniem profesora zasoby w okolicach Kulowa, Grochowic czy Luboszyc (Dolny Śląsk) sięgające też województwa lubuskiego przylegają do już rozpoznanych złóż i w przyszłości, bez względu, która firma podejmie tam działalność, mogą być eksploatowane. Wiąże się to z większą głębokością, ciśnieniem i temperaturą. Zdaniem geologa eksploatacja surowca będzie podążać na północ, ponieważ złoża w okolicach Polkowic ciągną się w kierunku Nowej Soli i Mozowa koło Sulechowa (województwo lubuskie). Obecnie ruda miedzi wydobywana jest na głębokości około 1200 metrów. Naukowcy szacują, że lubuskie złoża znajdują głębiej, między 1500 a 2400 metrów pod ziemią. Profesor Sławomir Oszczepalski wyjaśnia jednak, że wydobywanie surowca z tej głębokości jest możliwe i może być opłacalne. Warunek? Brak podatków od wydobycia kopalin.

Kanadyjska firma Miedzi Cooper chce wybudować kopalnie w województwie lubuskim i dać pracę ponad 8 tysiącom ludzi. Wspiera ją w tym Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej. Sprawa koncesji jest w sądzie administracyjnym, ponieważ obszary koncesyjne, na których obie firmy chcą szukać miedzi, pokrywają się.
Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej wystosowała w tej sprawie list do premier Ewy Kopacz. Szef OPZL, Janusz Jasiński podkreśla, że kanadyjska inwestycja jest ważna nie tylko dla kraju, ale także dla województwa lubuskiego. Janusz Jasiński wylicza, że kanadyjska inwestycja warta jest około 4-rech miliardów dolarów. Zatrudnienie może znaleźć około 8,5 tysiąca ludzi. Lubuscy przedsiębiorcy w liście do premier Kopacz wyliczają, że inwestycja każdego roku doda do PKB około 3 i pół miliarda złotych. Roczne wpływy podatkowe szacowane są na 1 miliard 300 milionów złotych.

Na apel lubuskich pracodawców odpowiedziało ministerstwo środowiska, które zapowiedziało działania dopiero po wyroku sądu. Resort przypomina, że firma Leszno Cooper, zależna od kanadyjskiego kapitału zaskarżyła decyzję ministerstwa o uchyleniu koncesji. Wojewódzki Sąd administracyjny odroczył sprawę i nie podał nowego terminu rozprawy. Między innymi przeciw przeciąganiu procedury protestują lubuscy przedsiębiorcy.