Złagodzenie podejścia do obsługi klientów i wprowadzenie udogodnień dla pasażerów (w tym zwiększenie limitu bezpłatnego bagażu podręcznego, czy numerowanie miejsc w samolocie) wyraźnie opłaciło się Ryanairowi.

Zysk netto irlandzkiego przewoźnika na koniec marca 2015 roku wyniósł 867 mln euro. W ciągu minionego roku Ryanair przewiózł 90,6 mln pasażerów. Spółka ma nadzieję na jeszcze lepsze wyniki za rok. Według prognoz, w roku finansowym 2016 Ryanair zarobi 940-970 mln euro, a z jego usług skorzysta 100 mln osób.

„Wprowadziliśmy szereg rozwiązań, które ewidentnie spodobały się klientom” – mówi dyrektor finansowy Ryanaira Neil Sorahan.

Dobre wyniki finansowe ucieszyły inwestorów. Tuż po publikacji raportu, kurs akcji Ryanaira na giełdzie w Dublinie wzrósł o 6,6 proc., najmocniej od prawie sześciu miesięcy. 

>>> Czytaj też: Ryanair zainwestuje 6 mln euro we Wrocławiu. Zatrudni 150 osób

Nawrócony grzesznik

Przez pierwsze 20 lat swojej kariery w branży lotniczej, szef Ryanaira Michael O’Leary działał w myśl zasady, że to on ma zawsze rację, a klienci się mylą. Recepta na sukces była prosta: "oferujemy ci tani bilet, bez wygód. Jeśli się nie podoba, to spadaj". Czytaj więcej o brutalnej strategii Ryanaira tutaj.

Teraz jego podejście do biznesu zmieniło się diametralnie. „Gdybym tylko wiedział, że bycie miłym i grzecznym dla klientów okaże się tak dobrym krokiem dla mojego biznesu, zdecydowałbym się na to już kilka lat temu” – przyznał O’Leary w niedawnym wywiadzie dla Bloomberga.

Zgodnie z nową strategią Ryanaira, linie lotnicze uważane kiedyś za „tanie i niegrzeczne”, mają teraz stać się marką utożsamianą z jakością i oferującą wartość dodaną dla pasażerów.

“Wszyscy kochają nawróconych grzeszników” – mówi O’Leary. „Nauczyliśmy się pokory, a to – jeśli jesteś Irlandczykiem - jest ciężką lekcją. Zrozumieliśmy też, że musimy wciąż uczyć się na błędach i słuchać naszych klientów” – przyznaje szef Ryanaira.

Nieracjonalna wojna cenowa na niebie

Irlandzki przewoźnik chce walczyć o pasażerów największych europejskich linii lotniczych, z Lufthansą i Air France na czele. Zdaniem Ryanaira, ceny biletów lotniczych już są tańsze z powodu niskich cen ropy naftowej, jednak to nie koniec obniżek.

„Choć w tym roku nasz ruch pasażerski może wzrosnąć nawet o 10 proc., nierozsądnym byłoby nie oczekiwać nieracjonalnej odpowiedzi cenowej ze strony konkurentów, którzy nie mogą rywalizować z naszymi niskimi kosztami i opłatami” – czytamy w raporcie Ryanaira.

Ryanair spodziewa się w przyszłym roku wzrostu zysku, ale ostrzega, że wojna cenowa może odcisnąć się na jego wynikach finansowych. “Nawet przy niskich cenach ropy i korzystnych warunkach finansowania, możemy spodziewać się słabszych okresów pod względem ruchu pasażerskiego i zysku, szczególnie w drugiej połowie roku, podczas sezonu zimowego” – ostrzega przewoźnik.

Ryanair jest liderem na polskim niebie. Przewoźnik zajmuje pierwsze miejsce pod względem liczby obsłużonych pasażerów w Polsce. W ostatnim kwartale 2014 roku w polskich portach z jego usług skorzystało 1,7 mln osób - wynika z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Tuż zanim na polskim rynku plasują się PLL LOT oraz Wizzair. Irlandzki przewoźnik ma w tej chwili cztery bazy w Polsce. Jego maszyny stacjonują w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Modlinie. 

>>> Czytaj też: Polacy latają coraz chętniej. 27 mln pasażerów na lotniskach