Frank

Frank

źródło: Bloomberg / Chris Ratcliffe

Związek Banków Polskich przedstawił ostateczną propozycję pomocy dla frankowiczów. Dwa dni wcześniej deklarację w sprawie udzielania przez banki wsparcia dla kredytobiorców posiadających kredyty mieszkaniowe, w tym walutowe, podpisali prezesi dziesięciu banków, które są najmocniej zaangażowane w hipoteki we frankach, w tym PKO BP, mBanku, Millennium czy Getin Noble Banku. Nie różni się ona bardzo od wstępnych założeń, jakie zostały zaprezentowane w marcu, w odpowiedzi na projekt przewalutowania kredytów przedstawiony przez Andrzeja Jakubiaka, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Wsparcie banków zakłada wydłużenie do końca roku tzw. sześciopaku – pakietu ułatwień dla klientów, jaki został wprowadzony w końcu stycznia, po skoku kursu franka. Wśród nich jest ograniczenie wysokości spreadów walutowych, czyli opłat, jakie klienci ponoszą w związku z zamianą złotych na franki. „Poniesione przez banki koszty realizacji pierwszego pakietu ZBP w 2015 r. wyniosą ponad 300 mln zł” – podała wczoraj branżowa organizacja banków.

Z kosztami będą się wiązały także kolejne dwie propozycje. Pierwsza to stworzenie Funduszu Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych, na który banki są gotowe wyłożyć 125 mln zł. Do jego utworzenia według bankowców potrzeba będzie uchwalenia osobnej ustawy. Według Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa ZBP, najszybszą ścieżką jej uchwalenia byłoby, gdyby projekt zgłosili posłowie koalicji rządowej. Pietraszkiewicz przyznał jednak, że do tej pory związek do nikogo się o to nie zwracał. W efekcie nie wiadomo, kiedy fundusz mógłby zacząć działać. Według pomysłodawców miałby on przez rok płacić raty za klientów, którzy nie dawaliby sobie z tym rady z powodów losowych, jak utrata pracy czy choroba. Pomoc miałaby być ograniczona do 1500 zł miesięcznie. Kredytobiorca musiałby ją później zwrócić. Fundusz miałby działać bezterminowo, pieniądze, które by do niego wracały, byłyby wykorzystywane na udzielenie wsparcia w kolejnych latach.

>>> Czytaj też: Co się stanie, jeśli Prezydent Duda spełni obietnicę złożoną frankowiczom?

Sprzedając kredyty hipoteczne, wiele banków wymagało, by klienci wykupywali ubezpieczenie od utraty pracy. – Naszą propozycję składamy ze świadomością, że część osób nie ma takiego ubezpieczenia – powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

Kolejne 350 mln zł banki zadeklarowały na pomoc dla frankowiczów w przypadku kolejnego dużego umocnienia franka. W marcu proponowały stworzenie jednego „funduszu stabilizującego” dla wszystkich. – Tego nie udało się zrobić m.in. z powodu ograniczeń prawnych – wyjaśnił szef ZBP. Dlatego każdy bank ma stworzyć taki fundusz tylko dla swoich klientów. Nie oznacza to jednak, że będzie się to wiązało z kosztami dla banków. Pojawią się one dopiero wówczas, gdy faktycznie trzeba będzie dopłacać klientom do rat.

Dopłaty będą jednak obwarowane warunkami. Mają być uruchamiane wtedy, gdy frank będzie kosztował co najmniej 5 zł. Banki zakładają, że klient będzie dostawał maksymalnie 33 gr dopłaty na każdego franka. Rozwiązanie ma być dostępne tylko dla osób zarabiających poniżej średniej krajowej (w 2014 r. było to 3783,46 zł), posiadających mieszkanie o powierzchni nieprzekraczającej 75 mkw. lub dom o powierzchni użytkowej nie większej niż 100 mkw. I ostatni warunek: klient miałby zgodzić się na przewalutowanie kredytu w przyszłości, gdyby złoty umocnił się wobec franka do określonego poziomu. Według szefa ZBP mogłoby się to stać np. przy 3 zł za franka. Przyjęcie takiego kursu oznaczałoby, że przy przewalutowaniu praktycznie wszyscy frankowicze realizowaliby straty kursowe (kredyty były sprzedawane także i wtedy, gdy kurs był nieco wyższy, ale uwzględniając spread walutowy, było to poniżej 3 zł za franka).

Według ZBP z tego rozwiązania mogłoby skorzystać ok. 20 proc. frankowiczów spłacających ok. 10 proc. ogólnej wartości kredytów we frankach w krajowych bankach.

>>> Czytaj też: Drogi frank szkodzi szwajcarskiemu przemysłowi

– Propozycja banków nie rozwiązuje problemu systemowego, czyli kwestii narosłego zadłużenia, które przekracza wartość nieruchomości będącej zabezpieczeniem kredytu w przypadku jednej trzeciej liczby kredytów we frankach stanowiących ponad połowę wartości portfela frankowego. Wydaje się, że banki nie doceniają ryzyka wynikającego ze zmieniającego się klimatu regulacyjnego i postanowiły poczekać na rozwiązanie ustawowe – skomentował w rozmowie z RMF FM Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego.

O przewalutowaniu hipotek we frankach po kursie z dnia udzielenia kredytu mówił w trakcie kampanii wyborczej prezydent elekt Andrzej Duda. – Jeśli w jednym segmencie następuje uprzywilejowanie, to koszty ponosimy wszyscy – odpowiedział na pytanie o propozycję Dudy Krzysztof Pietraszkiewicz. Zadeklarował gotowość banków do przedstawienia skutków przymusowego przewalutowania. – Oznaczałoby to niezmiernie daleko idące konsekwencje dla gospodarki – dodał szef ZBP.