Zwolnienia wpisują się w panujący w branży trend do coraz większego udziału Internetu i technologii mobilnych w bankowości. Bank zamierza w nadchodzącym roku zlikwidować 2 proc. obecnie istniejących etatów. Pracownicy 5570 oddziałów są zachęcani do coraz odważniejszego korzystania z nowoczesnych technologii. Prezes banku James Dimon zapowiada, że najprawdopodobniej z każdego oddziału zostanie zwolniona przynajmniej jedna osoba w ciągu nadchodzących dwóch lat.

Cięcia najprawdopodobniej będą jednak głębsze i obejmą także najważniejsze departamenty w banku – bankowość korporacyjną i inwestycyjną. Z pracą pożegna się też część pracowników oddziałów prawnych i compliance. W ostatnich miesiącach zwolniono 1000 z planowanych 5 tysięcy pracowników.

Bilans dodatni

Zwolnienia wcale nie oznaczają, że bank przestanie rosnąć. W tej chwili gigant zatrudnia około 40 tys. nowych pracowników rocznie, także w ramach rosnącego działu analiz. W zeszłym roku cięcia objęły ponad 7,9 tys. pracowników. Na skutek ograniczania etatów bank zatrudnia w tej chwili 241 145 osób, czyli ponad 20 tys. mniej niż w pierwszym kwartale 2012 roku.

> > > Czytaj także: Jak globalni finansiści doprowadzili do upadku najstarszy bank świata

Inne duże banki z USA także zaciskają pasa, głównie ze względu na rosnące koszty działalności. Instytucje finansowe muszą się dostosowywać do rosnącej ilości regulacji prawnych. Jednocześnie niskie stopy procentowe uderzają w ich zysk. W poszukiwaniu oszczędności, oprócz zwolnień, bank szuka także tańszych biur oraz renegocjuje kontrakty z podwykonawcami. Oszczędności są liczone w milionach dolarów. Według banku koszty spadły z 58,4 miliarda w 2014 roku do 57 miliardów w 2015 roku.