Bruksela przedstawiła formalne zarzuty Gazpromowi pod koniec kwietnia. Chodziło o nadużywanie przez koncern dominującej pozycji na unijnym rynku oraz nieuczciwe zawyżanie ceny gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Rosyjski gigant miał też naruszać unijne zasady zakazując krajom reeksportu surowca kupionego w Rosji.

Komisja Europejska stawiając te zarzuty, dała Gazpromowi 12 tygodni na odpowiedź. Koncern twierdzi jednak, że potrzebuje więcej czasu, by przyjrzeć się podniesionym zastrzeżeniom oraz przetłumaczyć odpowiednie dokumenty. Rzecznik Komisji oświadczył, że Bruksela przystała na prośbę o przedłużenie terminu. Teraz odpowiedź ze strony Moskwy oczekiwana jest we wrześniu.

Jeśli zarzuty dotyczące monopolistycznych praktyk potwierdzą się - Gazpromowi grozi kara w wysokości 10 proc. rocznych przychodów, czyli kilkanaście miliardów dolarów.

>>> Czytaj też: Europa kupi więcej gazu od Gazpromu. Dla Ukrainy cena wzrośnie