Marcin Hadaj

Marcin Hadaj

źródło: DGP / Wojciech Gorski

Niestety wydaje się, że nie każdy kredyto- czy leasingobiorca zdaje sobie sprawę z tej prostej prawdy. Niektórzy z nas uważają, że z naszej nierzetelności – bo chcę wierzyć, że to tylko taki powód – nikt nie zauważy i nie będzie egzekwował należnych mu pieniędzy. Banki radzą sobie z zalegającymi płatnikami, zgłaszając ich do rejestrów „złych” dłużników i doliczając karne odsetki do rat, leasingodawcy wpadli na ciekawszy pomysł.

Sprzęt, szczególnie samochody, który nie jest regularnie spłacany, jest zwyczajnie unieruchamiany. Technologie satelitarne pozwalają bowiem nie tylko na śledzenie pojazdów, lecz także na wyłączanie ich z użytkowania, jeśli używający ich kontrahent wykazuje się brakiem powagi, łamiąc ustalenia umowy. 

To bardzo prosta metoda, niemal prostotą porażająca. Zwykle takie rozwiązania są najbardziej skuteczne. Regularne, systemowe uchylanie się od płatności i jednoczesne użytkowanie sprzętu jest bowiem wyrazem skrajnego dziadostwa, braku manier i cwaniactwa, które należy tępić z wielką konsekwencją. Dopóki bowiem podobne wybryki będą tolerowane, jakość prowadzenia działalności gospodarczej i w ogóle życia w Polsce nie wzrośnie. A coraz mniej z nas jest zadowolonych z rzeczywistości, która nas otacza.