Według niego, możemy się często spotykać z podobnym zjawiskiem, jest ono napędzane tym, że przepisy dotyczące ochrony danych osobowych są nieadekwatne do sytuacji jaka mamy, czyli dynamicznego rozwoju internetu. Dodał, że regulacje powstały w latach 90-tych i nie uwzględniały tego, że trzeba będzie zmierzyć się na przykład z problemem zawartości serwerów w Chinach.

Wojciech Klicki podkreśla, że w obecnej sytuacji ważne jest, aby jak najszybciej przyjąć rozwiązania, które obejmują wszystkie firmy działające w UE bez względu na to, gdzie są zarejestrowane. W europejskim rozporządzeniu o ochronie prywatności mają być zawarte między innymi sankcje finansowe dla spółek za naruszanie prawa unijnego.
Wojciech Klicki powiedział, że osoby znajdujące w sieci niechciane treści na swój temat mogą żądać ich usunięcia od administratorów polskich stron internetowych. Dotyczy to zarówno informacji takich jak dane osobowe, czy dane wrażliwe, jak i innych informacji, które naruszają nasze prawa, zniesławiają, czy obrażają. 

>>> Czytaj też: Wielkie przetasowania w rządzie. Posypały się głowy ministrów

Prawnik z Fundacji Panoptykon zaznacza, że wymuszenie wykasowania konkretnych materiałów z serwerów zagranicznych jest bardzo trudne. W przypadku portali społecznościowych można jednak podjąć takie starania. Najbardziej popularne serwisy i portale społecznościowe zapewniają użytkownikom zgłaszanie naruszeń prywatności.

Kontrowersyjny biznesmen Zbigniew Stonoga opublikował skopiowany w prokuraturze, liczący kilka tysięcy stron, zbiór akt tak zwanej afery podsłuchowej, podając adresy, numery PESEL i inne dane, którymi dysponowała prokuratura. Obecnie profil "Gazeta Stonoga" na facebooku został zablokowany.

>>> Czytaj też: System wyhodował krwiożerczą Stonogę. Teraz ona go pożera