W 2010 roku, kontrolerzy lotów w niemal całej Hiszpanii bez uprzedzenia opuścili miejsca pracy. Ich niezapowiedziany, dwudniowy strajk dotknął 600 tysięcy pasażerów. Jednak tylko barceloński sąd podtrzymał zarzuty wobec kontrolerów i żąda, by ponieśli oni za dziki strajk odpowiedzialność karną.

"Dla nas strajk jest ostatnim środkiem, po wielokrotnych apelach o wycofanie oskarżeń. Uważamy, że koledzy z Barcelony nie są niczemu winni" - mówi Susana Romero, rzecznik Związku Kontrolerów Lotów.

Pierwsze dwa dni strajku odbyły się niemal bez opóźnień na lotniskach. Podróżni liczą, że tak samo będzie dzisiaj.

Kontrolerzy przypominają, że jest to ich pierwszy, oficjalny strajk od ponad 20 lat i ostrzegają, że jeśli nie osiągną celu, są gotowi zaostrzyć akcję.

>>> Czytaj też: Bycie miłym się opłaca. Zyski Ryanaira szybują w górę