Jednak wciąż członkostwo w UE popiera 70 procent społeczeństwa, o 10 procent mniej niż przed sześcioma laty.

Po wojnie domowej, dyktaturze Franco i nieudanym, wojskowym zamachu stanu, dla większości Hiszpanów przynależność do Unii Europejskiej jest gwarantem pokoju i demokracji. Zaufanie do struktur europejskich jest większe niż do krajowych.

>>> Czytaj też: Śmierć zachodniej klasy średniej. Dlaczego kapitalizm nie pozwala godnie żyć?

Jednak Hiszpanie zarzucają Wspólnocie Europejskiej brak wrażliwości na problemy jej mieszkańców. Przez lata była ona postrzegana jako miejsce gwarancji praw społecznych i przestrzegania praw człowieka. Obraz ten zaczęto kwestionować po 2008 roku. Z sondaży opinii publicznej wynika, że mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego czują się rozżaleni, iż podczas kryzysu Bruksela stanęła po stronie rynku kapitałowego, a nie jej obywateli.

Wyrazem niezadowolenia jest popularność Podemos - lewicowej partii, która dwa miesiące po powstaniu zdobyła 5 miejsc w Parlamencie Europejskim. Jej lider, Pablo Iglesias, wielokrotnie ostrzegał Brukselę, że jeśli nie postawi na politykę prospołeczną, popularność Unii Europejskiej będzie spadać. 

>>> Polecamy: "Europejski sen" okazał się mrzonką. Europa Środkowa pozbywa się złudzeń