Na tegorocznym spotkaniu z inwestorami, które odbywa się w dniach 18-20 czerwca w Petersburgu, Putin nie powie ani słowa o ważnych inicjatywach, które miałby wyciągnąć Rosję z recesji, ograniczyć korupcję czy wzmocnić prawa własności – wynika z relacji osób zbliżonych do sprawy.

Na 18 miesięcy przed wyborami parlamentarnymi i wyborami prezydenckimi ponad rok później Putin gra na czas – uważają anonimowi informatorzy agencji Bloomberg. Według nich rosyjski prezydent odrzuca główne propozycje gospodarcze i czeka, aż to rosyjski bank centralny uzupełni swoje zasoby, dzięki czemu Putin będzie miał zaplecze dla realizacji swoich geopolitycznych ambicji, m.in. na Ukrainie.

„Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, to znajdujemy się w stanie letargu i apatii. Putin lubi przemieszczać armie i granice, ale nie jest zainteresowany gospodarką. Jest on jedynym, który może podejmować w tym zakresie decyzje, wiec decyzji nie będzie” – komentuje Andriej Kolesnikow z Centrum Carnegie w Moskwie.

Rzecznik prasowy Władimira Putina Dmitrij Pieskow odmówił komentarza.

Jeśli chodzi o finanse, Władimir Putin o nic nie dba tak bardzo, jak o wydatki wojenne.

Najważniejszą inicjatywą gospodarczą, która została w ostatnim czasie ogłoszona przez rosyjskie władze, było zobowiązanie banku centralnego do podniesienia poziomu rezerw z 363 mld dol. do „komfortowej” sumy 500 mld dol. w ciągu kolejnych 5-7 lat.

Mieszane sygnały

Nowa polityka finansowa Moskwy nie podoba się inwestorom, ponieważ polega ona na tym, że bank centralny sprzedaje ruble na rynku, a to stoi w sprzeczności wobec wolnego przepływu walut – uważa Oleg Wiugin, szef moskiewskiego banku MDM.

„Bank centralny zmienił nagle politykę, ale za bardzo nie wiadomo, po co” – dodaje.

Po 15 latach rządów 62-letni Władimir Putin opanował do perfekcji wysyłanie mieszanych sygnałów – z jednej strony, aby przypodobać się wyborcom w kraju, z drugiej strony, aby zagraniczni obserwatorzy nie poznali jego prawdziwych intencji.

Podczas ubiegłorocznego Forum Gospodarczego w Petersburgu, które odbywało się w maju, na kilka dni przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie, Putin deklarował, że w imię pokoju zaakceptuje wybranego przez Ukraińców prezydenta. Wypowiedź ta spowodowała wzrost wartości rubla. Rosyjski prezydent dodał także, że to jego były sojusznik Wiktor Janukowycz jest legitymizowanym prezydentem Ukrainy, a nowa kadencja będzie krótkotrwała. Wówczas bilans ofiar w konflikcie wynosił 130 osób, dziś w wyniku walk zginęło już 6400 osób, a ich liczba wzrasta niemal codziennie.

>>> Czytaj także: Wielki odwrót od dolara. Rosja zwraca się ku juanowi

Wolność przedsiębiorców

Podczas tegorocznego Forum w Petersburgu (które odbywa się w dniach 18-20 czerwca) Władimir Putin ma przekazać politycznie neutralną wiadomość, aby uniknąć eskalacji napięcia na linii Waszyngton-Moskwa – uważają informatorzy Bloomberga. Co więcej, rosyjski prezydent ma zapewnić Rosjan, że najgorsze konsekwencje sankcji i niskich cen ropy, są już przeszłością, a Rosja wyszła z tych problemów silniejsza niż była przedtem.

Tymczasem tego rodzaju patriotyczne przemowy nie są tym, co chciałby usłyszeć wielki biznes. „Dziś najważniejszą sprawą dla gospodarki są reformy strukturalne, a nie sankcje czy ceny ropy” – uważa miliarder Roman Awdiejew, który kontroluje Credit Bank w Moskwie. Jak dodaje, „musimy umacniać kompetencje, redukować korupcję i zapewnić przedsiębiorcom wolność działania”.

>>> Czytaj również: Putin: Rosja odpowie zbrojnie na agresję ze strony innych państw

Nierealne zobowiązania

Rosyjscy urzędnicy, choć oficjalnie będą wspierać narrację Putina, że Rosja najgorsze ma już za sobą, to w rzeczywistości przygotowują się na jeszcze głębszy zjazd rodzimej gospodarki.

Rosyjska gospodarka po raz pierwszy pod rządami Putina może skurczyć się drugi rok z rzędu, jeśli ceny ropy do 2016 roku będą znajdowały się poniżej poziomu 60 dol. za baryłkę – przewiduje rosyjski bank centralny. Z inflacją na poziomie 15,8 proc. bank centralny ma niewielkie pole manewru po tym, jak wcześniej, po dramatycznej podwyżce do 17 proc. w grudniu, obniżał stopy procentowe już 4 razy. Obecnie jest to poziom 11,5 proc.

Rosyjskie ministerstwo finansów próbuje walczyć z największym deficytem budżetowym od 5 lat. Tak duży poziom wydatków wiąże się z największym od ponad 25 lat programem zbrojeniowym Moskwy. Zobowiązania wojskowe, jakie wzięła na siebie Rosja, poczyniono w czasie, gdy ropa kosztowała powyżej 100 dol. za baryłkę. Dziś zobowiązania te są niemożliwe do utrzymania – powiedział minister finansów Anton Siluanow.

Zagraniczne inwestycje mogłyby bardzo pomóc rosyjskiej gospodarce, ale ekonomiści nie mają złudzeń, że nadzieja na to jest niewielka, biorąc pod uwagę aktualną sytuację na Ukrainie.

Jedyną inicjatywą, którą może ogłosić Putin, będzie oferta współfinansowania zagranicznych projektów w Rosji, choć nie jest wciąż jasne, jak taki program miałby działać – komentują osoby zbliżone do sprawy. Władimir Putin może także poprzeć wszelkie inicjatywy uwalniania handlu w basenie Pacyfiku i zachęcić do inwestycji na rosyjskim Dalekim Wschodzie, czyli z dala od głównych skupisk ludności w Rosji.

Bez względu na to, co powie Putin, nie będzie to nic kontrowersyjnego – uważa Władimir Tikhomirow, główny ekonomista z BCS Financial Group. Jak dodaje, Putin znajdzie coś pozytywnego, ale w gruncie rzeczy nie będzie miało to wpływu na rynki czy na aktywność inwestorów.

Początkowo Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu miało być magnesem, który przyciągałby zachodnie firmy do Rosji. Dziś jednak chodzi bardziej o to, aby zamiast zachęcać nowych inwestorów, zatrzymać tych, co są już w Rosji – uważają informatorzy Bloomberga. 

>>> Czytaj też: Manewry rosyjskich wojsk na Syberii