Sesję parlamentu transmitowała afgańska telewizja. W pewnym momencie widzowie mogli usłyszeć eksplozję i zobaczyć, jak z zadymionej sali obrad uciekają deputowani. Rzecznik policji poinformował, że żadnemu z posłów nic się nie stało, a wszyscy zdołali w porę uciec i schronić się w bezpiecznych miejscach. 18 osób zostało zabranych do szpitala.

Do ataku przyznali się talibowie. Wiadomo, że jeden z napastników podjechał przed budynek samochodem wyładowanym materiałami wybuchowymi i wysadził się w powietrze. Pozostali po wybuchu wtargnęli do budynku. Rzecznik talibów oświadczył, że atak został przeprowadzony w momencie, gdy deputowani przesłuchiwali nowego ministra obrony. Lokalne media informują także o kilku innych eksplozjach w innych dzielnicach miasta.

To najpoważniejszy atak talibów w Afganistanie od czasu, gdy wojska NATO w ramach misji ISAF zakończyły służbę i wyjechały z kraju pod koniec ubiegłego roku. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju w całości ponoszą teraz afgańskie wojsko i policja.

Po kilku godzinach afgańska policja podała, że atak został powstrzymany. Zabito sześciu napastników.

>>> Czytaj też: Wielki mur węgierski. Świat buduje wokół siebie twierdze