Według Marine Le Pen, jednej z faworytek w wyścigu o fotel prezydenta Francji w 2017 roku, wyjście Grecji ze strefy euro jest nieuniknione. I gdyby to zależało od niej, Francja również wystąpiłaby ze strefy euro.

„Mamy teraz kilka miesięcy oddechu, ale problem powróci” – mówiła we wtorek Marine Le Pen w swojej siedzibie pod Paryżem w Nanterre. „Dziś mówimy o Grexicie, jutro będzie Brexit, a pojutrze Frexit” – dodała.

46-letnia Le Pen prowadzi w sondażach przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji, wyprzedzając obecnego prezydenta Francis Hollande’a, byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego oraz premiera Manuela Vallsa. Jako jedyna z tych osób domaga się, aby Francja opuściła strefę euro, kapitalizując irytację Francuzów kryzysem w Grecji i odwołując się do planu Wielkiej Brytanii, która chce przeprowadzić referendum w sprawie członkostwa kraju w UE.

„Jeśli Unia Europejska nie odda nam naszej suwerenności monetarnej, ustawodawczej, terytorialnej i budżetowej, to będę panią Frexit” – deklaruje Le Pen.

Marine Le Pen domaga się uporządkowanego rozpadu unii walutowej, gdzie Francja i Niemcy zasiadłyby przy wspólnym stole i ustaliły schemat demontażu funkcjonującej od 15 lat strefy euro.
Od czasu objęcia po ojcu przywództwa we Froncie Narodowym w 2011 roku, Marine Le Pen zrobiła bardzo dużo, aby umiejscowić tę partię w głównym nurcie francuskiej polityki. W wyborach prezydenckich w 2012 roku zajęła trzecie miejsce, zaś jej partia ma dwóch deputowanych w Zgromadzeniu Narodowym – po raz pierwszy od 1997 roku.

Połączenie miernego wzrostu gospodarczego i wysokiego poziomu bezrobocia z problemem tysięcy imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy szukają pracy i azylu w Europie sprawiły, że postulaty Le Pen spotykają się z dużym zainteresowaniem.

Nawet niemiecka kanclerz Angela Merkel wyraziła obawę o poziom poparcia Francuzów dla Marine Le Pen i jej potencjalny wpływ na francuską politykę gospodarczą po tym, jak dojdzie do władzy w 2017 roku.
„Ona (Angela Merkel) doskonale wie, że jeśli Francja opuści strefę euro, to wspólna waluta przestanie istnieć” – komentuje Le Pen.

Pomimo, że liderka Frontu Narodowego nie ma dokładnego planu, według którego Francja miałaby opuścić unię walutową, to nie wierzy, że Paryż po wyjściu ze strefy byłby odcięty od możliwości pożyczania pieniędzy czy byłby odrzucony przez inwestorów.

O ile jednak Le Pen prowadzi w sondażach przez pierwszą turą wyborów prezydenckich w 2017 roku, to jak dotąd nie ma żadnego sondażu, który pokazywałby jej zwycięstwo w drugiej turze. Tak samo zresztą, jak ankietowani nie chcą, aby wyborcza walka rozegrała się pomiędzy Hollandem, Sakorzym i Le Pen – tak jak w 2012 roku. Według ostatnich sondaży Ifop i Odoxa, aż 77 proc. badanych nie chce, aby Holland znalazł się w drugiej turze wyborów. Dla Nicolasa Sarkozy’ego udział ten wyniósł 72 proc. 

>>> Czytaj też: Kto przejmie od Niemiec rolę lidera UE? Wszystko wskazuje na Francję

Przeciw euro, przeciw imigracji

Marine Le Pen stara się przyciągnąć jak najwięcej głosów wyborców centroprawicowych, dystansując się od antysemityzmu i negowania Holokaustu, czyli postaw, które były udziałem wielu członków Frontu Narodowego, w tym jej ojca - Jean-Marie Le Pena. Zamiast tego liderka Frontu Narodowego skupia się na postulatach wyjścia ze strefy euro i postulatach o charakterze antyimigracyjnym i antyismlamskim.

Obserwatorzy francuskiej sceny politycznej przyznają, że wykluczenie jej z wyścigu prezydenckiego byłoby błędem.

„Argumenty Marine Le Pen trafiają do wielu ludzi mieszkających we Francji i poza jej granicami. Ludzie podążają za liderem, a Marine Le Pen jest w tym dobra” – komentuje John Studziński z Blackstone Group.