Oprócz dotychczasowych żołnierzy sił lądowych, w ich skład mają wejść oddziały powietrzne, morskie oraz siły specjalne.

Szpica jest częścią Sił Szybkiego Reagowania NATO. Jak poinformował Jens Stoltenberg, w sumie siły te mają liczyć do 40 tysięcy żołnierzy. - To znacząco więcej w porównaniu do poprzedniego poziomu 13 tysięcy żołnierzy - mówił Stoltenberg.

Ministrowie podjęli też decyzję o zwiększeniu uprawnień Dowódcy Operacyjnego NATO. Generał Philip Breedlove będzie mógł teraz samodzielnie decydować o mobilizacji żołnierzy i wysłać ich na miejsce natychmiast, gdy zapadnie zgoda polityków.

Jak relacjonował z Brukseli wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, na spotkanie nie zostali zaproszeni przedstawiciele Rosji. To kolejny taki przypadek od kilkunastu miesięcy, odkąd NATO zawiesiło niemal całą współpracę z Moskwą, w odpowiedzi na aneksję Krymu.

Sekretarz Generalny Sojuszu mówił dzisiaj, że Rosja złamała międzynarodowe zobowiązania, a ostatnie zapowiedzi związane z bronią nuklearną są niebezpieczne. Jens Stoltenberg odpowiadał także na zarzuty Rosji o agresywną politykę NATO i tłumaczył, że decyzje o wzmocnieniu Sojuszu na wschodzie mają charakter wyłącznie obronny. - Nie dążymy do zimnej wojny - podkreślał Stoltenberg.

>>> Polecamy: Gazociąg dla Krymu. Czy to koniec problemów półwyspu z energią?