Porozumienie między Grecją a jej wierzycielami miało zostać osiągnięte w weekend. Zamiast tego doszło jednak do zerwania rozmów. Premier Tsipras poinformował, że musi zapytać swoich obywateli co o tym wszystkim sądzą. Dlatego też w sprawie przyjęcia warunków wierzycieli zostanie rozpisane referendum, które ma odbyć się 5 lipca. Rząd sugeruje głosowanie na „nie”. Sondaże wskazują, że możliwe jest, że Grecy będą za, ale należy zauważyć, że zostały one przeprowadzone przed wydaniem „rządowej rekomendacji”. Nawet jeżeli Grecy zagłosują na „nie” to nie będzie to jednoznaczne z chęcią wyjścia ze strefy euro. Będzie to oznaczało odrzucenie warunków wierzycieli, które zakładają reformy zorientowane na cięcie wydatków.

Europejski Bank Centralny zapowiedział, ze nie będzie już zwiększał pomocy płynnościowej dla greckich banków. Brak dalszego rozszerzania ELA powoduje, że w przypadku runu na banki w Grecji może zabraknąć w nich gotówki. Z tego względu zdecydowano, że banki będą dziś w Grecji zamknięte oraz nie będzie można wypłacać gotówki z bankomatów. Od jutra limit dla wypłat z bankomatów będzie wynosił 60 euro dziennie. Wprowadzone zostaną także restrykcje dotyczące przepływu kapitału.

Japoński jen: w niepewności siła

Wydaje się, że większość kapitału na rynku walutowym płynie dziś w kierunku japońskiego jena, który jest zdecydowanie najsilniejszą walutą z grona G-10. Jako jedyny zyskuje wobec dolara amerykańskiego i to ponad 0,75 proc. Na przeciwległym biegunie znajduje się euro, które traci niemal 0,75 proc. Notowania EUR/USD otworzyły się w nocy 150 pipsową luką bessy. Około godziny 8:00 kurs w dość szybkim tempie przemieścił się z okolic 1,10 do 1,11. Zmienność EUR/USD wystrzeliła do najwyższego poziomu od grudnia 2011, czyli od czasów kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Co ciekawe kapitał nie płynie w kierunku drugiej, obok japońskiego jena, z walut uważanej za bezpieczną przystań, czyli franka szwajcarskiego. Okazuje się bowiem, że w nocy na rynku walutowym interweniował Szwajcarski Bank Narodowy. Celem było osłabienie franka szwajcarskiego i jak widać jak na razie jest to skuteczne. Na greckiej niepewności traci także złoty. Kurs EUR/PLN narusza poziom 4,20, USD/PLN zbliża się do 3,80, a CHF/PLN oscyluje wokół 4,05. Rentowność 10-letnich obligacji Hiszpanii i Włoch zwyżkuje o około 15 pb, choć na otwarci zwyżki włoskich sięgały 50 pb. Dla kontrastu rentowność niemieckich 10-latek zniżkuje o 15 pb w okolice 0,78 proc. Oznacza to najsilniejszy wzrost ceny Bundów od listopada 2011 roku.

Silnie zniżkują europejskie indeksy. Niemiecki DAX spada o ponad 4 proc. Wtórują mu CAC40 (Francja), IBEX (Hiszpania), FTSE MIB (Włochy). W większości przypadków obroty przekraczają średnią ponad dwukrotnie, co dodaje znaczenia dzisiejszemu tąpnięciu. Dziś zamknięta będzie grecka giełda. W przeciwnym wypadku przecena indeksu ATHEX mogłaby przekraczać 10 proc.

Ludowy Bank Chin w cieniu Grecji

Nieco w cieniu greckich wydarzeń znalazła się weekendowa obniżka stóp procentowych przez Ludowy Bank Chin. Jednym z powodów takiego ruchu mogło być tąpnięcie indeksu Shanghai Composite o niemal 20 proc. w zaledwie dwa tygodnie. Obniżka stóp procentowych nie zdołała powstrzymać przeceny. Shanghai Composite zniżkował dziś o ponad 3 proc. Oznacza to, że spadki od szczytu przekroczyły 20 proc. Mamy więc do czynienia z „książkowym” rynkiem niedźwiedzia na chińskiej giełdzie.

Inflacja z Niemiec może wyhamować

Jak to zwykle bywa w poniedziałek kalendarz makroekonomiczny nie rozpieszcza. O godz. 14:00 poznamy wstępną inflację za czerwiec z Niemiec. Według konsensusu ma ona wzrosnąć o 0,5 proc. w ujęciu rocznym. W ubiegłym miesiącu wzrost wyniósł 0,7 proc. Pierwszą wskazówką może być opublikowane już tempo wzrostu cen w Saksonii. Wyniosło ono -0,2 proc. w ujęciu miesięcznym. Sugeruje to, że inflacja u naszych zachodnich sąsiadów może nieco wyhamować. O godz. 10:00 poznamy jeszcze odczyty z Brandenburgii, Hesji i Bawarii a o 10:30 z Nadrenii Północnej-Westfalii. O godz. 16:00 na rynek napłyną dane z amerykańskiego rynki nieruchomości.