Tradycyjnie przyjmuje się, że doba ma równo 24 godziny, czyli 86400 sekund. W rzeczywistości obrót naszej planety wokół własnej osi jest średnio o 0,002 sekundy dłuższy. Raz na kilka lat trzeba więc dodać do doby jedną sekundę. Dzieje się to nieregularnie, bo Ziemia raz zwalnia, a raz przyspiesza.

Ponieważ nie da się tego precyzyjnie przewidzieć w w dłuższym okresie, dodawanie przestępnej sekundy ogłaszane jest z zaledwie sześciomiesięcznym wyprzedzeniem.

Zdaniem ekspertów, możliwe są pewne usterki nieprzygotowanych komputerów, serwisów internetowych czy elektronicznych - tak jak ostatnim razem, w 2012 roku. W tym stuleciu przestępną sekundę dodano już trzy razy.

Ryzyko istnieje; trudno jednak przewidzieć dokładnie, które systemy i gdzie mogą zadławić się i zawiesić. Tak mówi IAR ekspert, Piotr Konieczny z zajmującej się zabezpieczeniami elektronicznymi firmy „niebezpiecznik.pl”.

„Może się okazać, że nie zarezerwujemy biletu lotniczego, że winda w naszym budynku chcąc wjechać na jakieś piętro w momencie, w którym taka sekunda się zdarzy, przestanie działać” - wyjaśnia Piotr Konieczny.

Trzy lata temu, gdy dodano przestępną sekundę, zawiesiły się internetowe portale Reddit, Yelp czy LinkedIn, a w Australii odwołano czterysta lotów, bo przestała działać odprawa pasażerów. Teraz niektóre światowe giełdy na wszelki wypadek zmieniły godziny otwarcia i zamknięcia.

>>> Czytaj też: Polska jest bezbronna w cyberprzestrzeni. Wstrząsające wnioski po kontroli NIK