2014 rok nie był rekordowy pod względem napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski. Według najnowszego raportu UNCTAD, który opiera się na danych NBP, napływ ten wyniósł 13,883 mld dol., podczas gdy w rekordowym 2007 r. było to aż 16,5 mld euro. Jednak niecałe 14 mld dol. dało Polsce miejsce w pierwszej 20 krajów świata, do których napłynęło najwięcej inwestycji.

– Pierwszy raz, odkąd sięgam pamięcią Polska znalazła się w TOP 20 odbiorców BIZ – cieszy się Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Agencja też miała dobry rok: zakończyła 54 projekty, dzięki którym powstanie 8,8 tys. miejsc pracy, a inwestycje sięgną 1,8 mld euro.

– 2014 r. był bardzo dobry dla Polski. Podczas ubiegłorocznej konferencji o raporcie UNCTAD musieliśmy się mocno nagimnastykować, żeby przekonać wszystkich, że 6 mld dol. na minusie było obrazem zafałszowanym przez odpływ kapitału w tranzycie, a Polska jest atrakcyjnym krajem, bo otrzymała 10 mld dol. inwestycji produkcyjnych. [Później NBP zweryfikował te dane do 120 mln dol. napływu BIZ – przyp. red.]. W ubiegłym roku nie było kapitału w tranzycie i sytuacja jest klarowna. Do Polski napłynęło dużo więcej, niż do krajów, z którymi się zwykle porównujemy: Czech (5,9 mld dol.) czy Węgier (4 mld dol.) – komentuje Zbigniew Zimny, ekspert ONZ ds. BIZ.

Rok temu, by zająć 20. miejsce na świecie, Włochy musiały mieć na koncie 17 mld dol. BIZ. Poprzeczka obniżyła się. Trudno jednak nie cieszyć się z wysokiej pozycji Polski, bo lista UNCTAD pojawi się w portalach, gazetach i telewizjach na całym świecie i wymienione na niej kraje zapadną w pamięć potencjalnym inwestorom.

>>> Czytaj też: Polska ziemią obiecaną inwestorów. Jesteśmy w światowej czołówce

W górę i w dół

W 2013 r. do Polski napłynęło zaledwie 120 mln dol. BIZ, co dało 145. pozycję. To oznacza, że w 2014 r. nasz kraj skoczył o 125 oczek w górę. Jeszcze większy awans zanotowały Finlandia – ze 185. na 17. miejsce i Szwajcaria – ze 187. na 15. Z obu krajów w 2013 r. odpłynęły inwestycje. W pierwszej dziesiątce mimo przetasowań znalazły się te same, co od lat kraje: Chiny i Hongkong, USA, Wielka Brytania, Singapur, Brazylia, Kanada czy Australia. Większe spadki zanotowały dotknięta embargiem Rosja – z 5. na 16. i protekcjonistyczna Francja – z 11. na 19. pozycję.

– Unia Europejska należała do 2007 r. do grupy krajów generujących największe przepływy BIZ na świecie, a ponieważ jej członkowie inwestują głównie między sobą, więc była też dużym odbiorcą kapitału. W ubiegłym roku UE zainwestowała za granicą 20 proc. tego, co w 2007 r. i napływ kapitału był na poziomie jednej piątej z rekordowego roku. Z tego wynikają główne tendencje: duży wzrost znaczenia krajów rozwijających się zarówno na liście odbiorców jak i generujących BIZ – komentuje wyniki Zbigniew Zimny.

Wyjaśnia też, dlaczego USA spadły na trzecią pozycję, po Chinach i Hongkongu.

– To wynik jednej transakcji: Vodafone sprzedało 43 proc. udziałów w Verizon za 130 mld dol. Tę kwotę trzeba było odjąć od napływu BIZ do USA – mówi Zbigniew Zimny.

>>> Czytaj też: Wpłacimy tyle samo, co Francja i Niemcy. Czy Polska skorzysta z planu inwestycyjnego Junckera?

Mocni w etatach

Pozytywne dla Polski wieści płyną też z opublikowanego niedawno raportu EY o atrakcyjności inwestycyjnej Europy. Polska już tradycyjnie znalazła się wysoko w rankingu pod względem liczby projektów i utworzonych dzięki BIZ miejsc pracy. W pierwszej kategorii jest 7. ze 132 projektami, a rok wcześniej miała dopiero 10. miejsce i 107 projektów.

Pod względem miejsc pracy Polska utrzymała 3. pozycję, ponownie najlepsza była Wielka Brytania, a na drugim miejscu Francję zastąpiła Rosja. Autorzy raportu zauważyli, że Polska nadal przyciąga inwestycje tworzące dużo etatów i to mimo, że średnia liczba miejsc pracy na projekt spadła ze 130 do 117,3 osób. Polska wygrywa wielkością, rosnącą pozycją w gospodarce Europy i dużymi publicznymi projektami infrastrukturalnymi. Stała się liderem w usługach back-office dla dużych firm – centra usług wspólnych i centra obsługi klienta stanowiły 9 proc. projektów i prawie jedną czwartą miejsc pracy. Dane dotyczące siły sektora usług potwierdził też kilka dni temu Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych ABSL – tylko w centrach z zagranicznym kapitałem pracuje w Polsce już 150 tys. osób, o 36 proc. więcej niż dwa lata temu. Za pięć lat będzie 250 tys. etatów.

Nowi ciągną

Polska zabłysła też w raporcie fDi Magazine z grupy Financial Times, który ocenia liczbę projektów greenfield, czyli inwestycji od podstaw.

– To kolejna, po raportach UNCTAD i EY, biblia inwestorów – podkreśla Sławomir Majman.

Na świecie było w 2014 r. niecałe 12,1 tys. projektów greenfield i powstało dzięki nim 1,8 mln miejsc pracy, a inwestycje sięgnęły 649 mld dol. Tu wypadamy nawet lepiej niż w raporcie EY – Polska ma 5. miejsce w Europie zarówno pod względem liczby projektów (177), jak i zainwestowanego kapitału (6 mld dol.)

Wszystkie te raporty są w powszechnym użyciu u konsultantów czy w rządowych agencjach ściągających inwestycje. Można mieć pewność, że Polska przebije się do świadomości wielu nowych inwestorów, a obecnych utwierdzi w przekonaniu, że dokonali dobrego wyboru. Wizerunkowo jest więc bardzo dobrze.

>>> Czytaj też: Do 2020 r. nawet ćwierć miliona Polaków może pracować w centrach biznesowych

Będzie lepiej lub… gorzej

Warto przyjrzeć się, co autorzy raportów prognozują w 2015 roku. UNCTAD zapowiada, że BIZ na świecie urosną w 2015 r. o 11 proc. do 1,4 bln dol., w przyszłym roku do 1,5 bln dol., a w 2017 r. do 1,7 bln dol. Prognoza opiera się m.in. na wynikach badania przeprowadzonego wspólnie z McKinsey i danych za pierwsze cztery miesiące 2015 r. dotyczących przejęć i fuzji oraz projektów greenfield.

Oby ta prognoza była bardziej trafiona niż ubiegłoroczna. UNCTAD przewidywał wzrost inwestycji do 1,6 bln dol. w 2014 r., 1,7 bln dol. w 2015 i 1,8 bln dol. w 2016 r. Większych wzrostów spodziewał się w krajach rozwiniętych. Tymczasem w 2014 r. BIZ spadły o 16 proc. do 1,23 bln dol., a w przypadku krajów rozwiniętych zmalały aż o 28 proc. W Europie spadek zanotowały: Irlandia, Belgia, Francja i Hiszpania.

Nadzieję na spory napływ inwestycji ma też PAIIZ, który w pierwszym półroczu zakończył 21 projektów dających 4,3 tys. miejsc pracy i 299,7 mln euro inwestycji. Rok wcześniej od stycznia do czerwca było 20 projektów, dzięki którym powstanie 5 tys. etatów, a inwestycje sięgną 1,5 mld euro, ale trzeba pamiętać, że wyniki podbił projekt VW we Wrześni pod Poznaniem – to 3 tys. miejsc pracy i 3,3 mld zł nakładów.

Mniej optymistyczne, ale bardziej realistyczne wydają się wnioski z badania EY. Co prawda aż 59 proc. inwestorów uważa, że Europa będzie w najbliższych trzech latach atrakcyjną lokalizacją i to najlepszy wynik ostatnich lat, ale jednocześnie tylko 32 proc. firm planuje założenie lub rozwój działalności w Europie w przyszłym roku, podczas, gdy 64 proc. zdecydowanie tego nie zrobi. Zagraniczni inwestorzy za największą bolączkę Europy uważają biurokrację (20 proc.) i wolny wzrost gospodarczy (16 proc.), a także geopolityczne niepokoje na granicach Europy (11 proc.) i duże deficyty budżetowe (10 proc.). W Polsce trzeba wziąć sobie do serca szczególnie punkty pierwszy i trzeci.