Rząd Aleksisa Tsiprasa robi wiele, by Grecy poszli w niedzielę do urn. Premier zapewnia w codziennych wywiadach, że kraj nie opuści Unii Europejskiej i nie zrezygnuje z euro.

Ateńczyk Nikos w rozmowie z IAR ironizuje, że nagle wszyscy sobie przypomnieli o obywatelach. "Mamy darmowe przejazdy metrem, teraz rząd znosi do niedzieli opłaty za autostrady, a bilety kolejowe potaniały o 50 procent. Mogłoby się wydawać, że żyjemy w najlepszym miejscu na świecie" - mówi z przekąsem rozmówca IAR. Nikos dodaje, że przecież ktoś za to wszystko będzie musiał zapłacić.

>>> Czytaj też: Grecy to darmozjady? Sami są sobie winni? Oto największe mity na temat greckiej katastrofy

Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę wzrostu PKB Grecji z 2,5 procent do zera w tym roku. Eksperci szacują, że kraj potrzebuje 50 miliardów euro pożyczek.